Przesunięty przez: Lukaszmaru (10-06-10, 21:39)
| Autor |
Wiadomość |
Wysłany: 15-06-10, 23:02
|
27kw91
~fan Just Chilling 
Wiek: 19 Na forum od: 1276 dni Posty: 209 |
|
oktylododekanol napisał/-a: A TEN dziadek, to nie jest przypadkiem dziadek Risy *zaćmienie*? nie to Birgadier General Grumman o ile sie nie myle z tytułem :D
Sassycat napisał/-a: Oświadczyny Edwarda były śmiechowe, chociaż odpowiedź Winry zwyciężyła. No i scena w której się przytulają - kawaii! xD Tak to jeden z tych momentow "zaskakujacych" nie wyobrazalem sobie takich oswiadczyn :D
Whirl napisał/-a: Będę pamiętał ten tytuł - i wracał do niego. I bronił stwierdzenia, że Arakawa ma talent, jaki pojawia się raz na pokolenie, a ta historia - historia Stalowego Alchemika - jest jej magnus opus. Największym dziełem. nie tylko ty nie tylko ty..... cała historia spojna, bez przedluzania momentow mniej waznych, estetycznie zrobioa i jakze obszerna fabuła :D Tyle wątków zakończonych na tych stu kilku stronach, czego chciec więcej ? :D jakis Datbook by sie przydal bo chcialbym poznac imie Scara [o ile autorka mialaby cheć jego wyjawienia] :) |
|
|
|
|
|
Wysłany: 16-06-10, 11:27
|
golli
~fan give me more lolis 
Na forum od: 543 dni Posty: 293 |
|
oktylododekanol napisał/-a: ^
A TEN dziadek, to nie jest przypadkiem dziadek Risy *zaćmienie*?
w jednym z początkowych chapterow, Mustang przed przeniesieniem do stolicy poszedł pożegnać się ze swoim przełożonym - właśnie Grummanem. Ten przed pożegnaniem spytał się mniej więcej tak: Will u marry my grand doughter? - stąd wyszedł domysł że chodzi o Lizę i nawet na jakichs tam wikiach, ktore redaguja analfabeci, tak jest czesto podawane, ale faktycznie nie ma podstaw żeby tak przypuszczać.
Ostatni chapter to mistrzostwo. Osobiście przypuszczałem, że Arakawa pozostawi otwarte zakończenie, w którym bracia co prawda nie odzyskają ciał ale odejdą z postanowieniem kontynuowania swojej misji ;-) a dalsze ich losy zostaną pozostawione wyobraźni czytelników. No, myliłem się i chyba dobrze.
Postanowiłem przeczytać FMA od deski do deski, bo to wspaniała lektura, aczkolwiek nie przesadzałbym aż tak z pochwałami. Dobrze się to czyta i wyróżnia się na tle większości komiksów, które nie oszukujmy się, pisane są dla łatwej kasy, faktem, że ktoś poświęcił 9 lat na zrobienie czegoś głębszego i zawierającego sens. Nie jest to jednak jeszcze wyróżnik arcydzieła, takich mang jest jednak kilka i tworzą one moim zdaniem ścisłą czołówkę, którą czytelnik powinien poznać. FMA oczywiście się do nie zalicza. |
|
|
|
Wysłany: 16-06-10, 23:07
|
oktylododekanol
~fan Imagine. 
Wiek: 19 Na forum od: 198 dni Posty: 287 |
|
golli napisał/-a: w jednym z początkowych chapterow, Mustang przed przeniesieniem do stolicy poszedł pożegnać się ze swoim przełożonym - właśnie Grummanem. Ten przed pożegnaniem spytał się mniej więcej tak: Will u marry my grand doughter? - stąd wyszedł domysł że chodzi o Lizę i nawet na jakichs tam wikiach, ktore redaguja analfabeci, tak jest czesto podawane, ale faktycznie nie ma podstaw żeby tak przypuszczać.
"The kinship between Grumman and Lt. Hawkeye (Riza) is not declared at any point during the course of the manga, but it is stated at the Perfect Guidebook 2. The book reveals he's her grandfather on her mother's side (and therefore, don't bear the same surname). It's unclear whether Riza is aware of this kinship, since she states she doesn't know about any relatives (to Mustang, in Chapter 60 of the manga), but he's aware, as he even suggests Mustang to 'marry his granddaughter', so she would become the Fürher's wife. "
Czyli jednak jest jej dziadkiem ^^ |
|
You may say that I'm a dreamer,
But I'm not the only one. |
|
|
|
Wysłany: 17-06-10, 09:24
|
golli
~fan give me more lolis 
Na forum od: 543 dni Posty: 293 |
|
oktylododekanol napisał/-a:
"The kinship between Grumman and Lt. Hawkeye (Riza) is not declared at any point during the course of the manga, but it is stated at the Perfect Guidebook 2
eee tam, guidebookom nie można wierzyć - najlepszy przyklad to tabelki sil w bleachu czy naruto. jesli czegos nie ma w mandze to sie nie liczy :P niby oficjalnie autor udziela takim książeczkom swojego "błogosławieństwa" ale przecież nie ma wyboru... no bo to wydawca decyduje o dodatkowych bajerach dla fanów. |
| Ostatnio zmieniony przez golli 17-06-10, 11:52, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
Wysłany: 17-06-10, 14:40
|
Kosmiczny
~nołlajf 
Wiek: 20 Na forum od: 1115 dni Posty: 1605 |
|
golli napisał/-a: eee tam, guidebookom nie można wierzyć - najlepszy przyklad to tabelki sil w bleachu czy naruto. jesli czegos nie ma w mandze to sie nie liczy :P niby oficjalnie autor udziela takim książeczkom swojego "błogosławieństwa" ale przecież nie ma wyboru... no bo to wydawca decyduje o dodatkowych bajerach dla fanów.
Sądzę, że tej informacji można jak najbardziej wierzyć, zresztą od kiedy Grumman zasugerował to podczas rozmowy z Mustangiem to sądziłem zawsze, że on jest jej dziadkiem.
A tabelki sił w innych szołnenach to już inna rzecz, zresztą sami fani nigdy nie dojdą do porozumienia, jak to ma wyglądać, bo inaczej te eR eSy by się nie ciągnęły przez miliard stron.
Jeszcze słówka co do zakończenia- zajebiste i w ogóle, ale nie mam weny, aby się rozpisywac, zawiodła mnie tylko jedna rzecz- brak pairingu Roy x Riza na koniec. Wee, oni świetnie pasowali do siebie. |
|
Nie ma mnie. Nie pisać pw, nie pisać na gg. Wrócę jak będzie mi się chciało, albo i nie. |
|
|
|
Wysłany: 22-06-10, 14:53
|
Exen Hyuuga
~random
Wiek: 14 Na forum od: 936 dni Posty: 7 |
|
| Eh, i nadszedł koniec jednej z najlepszych mang... Każdy moment w ostatnich chapterach był epicki: walka z Ojcem, zwrócenie kończyn Edowi, wskrzeszenie Ala, śmierć Van Hohenheima, oświadczyny i epilog w formie zdjęć. Faktycznie Kubo czy Kishimoto powinni uczyć się od pani Arakawy. |
|
|
|
Wysłany: 22-06-10, 19:46
|
jaro
~hikikomori Tard cycuszków:)  
Wiek: 22 Na forum od: 1166 dni Posty: 4509 |
|
Mnie zastanawia jedna rzecz... Jak wiadomo Ed, by uratować brata, poświęcił Bramę, a tym samym alchemię całego swiata. W ten sposób alchemicy stracili swe zdolności. Skoro tak, to w jaki sposób Marcoh chciał przy pomocy Kamienia Filozoficznego wrócić wzrok Mustangowi? Przecież bez Bramy nie ma alchemii, czyli Kamień jest niejako bezużyteczny. Chyba, ze rządzi się on innymi prawami i dopóty jest, można stosować alchemię. Wszak wiadomo, że dzięki niemu ingoruje się wszelkie reguły alchemiczne.
Kto rozwieje moje wątpliwości?:) Ewentualnie coś źle zrozumiałem, ale chyba dobrze cała rzecz zrozumiałem. |
|
Jestem tardem cycuszków i dobrze mi z tym^ |
|
|
|
Wysłany: 22-06-10, 19:59
|
Kunieda
~random 
Wiek: 24 Na forum od: 347 dni Posty: 67 |
|
| Chyba o to chodzi, że każdy człowiek ma w sobie taką bramę (potencjał do używania alchemii) i Ed poświęcił po prostu swoją. W ostatnim chapie było coś o tym wspomniane. I dlatego Ed mógł z bratem wrócić do prawdziwego świata - bo swoją bramę poświęcił, ale była tam jeszcze druga- należąca do Ala. A później Mustang tłumaczy, że chętnie też by oddał własną za odzyskanie wzroku, ale wtedy nie miałby jak wrócić. :) |
|
|
|
Wysłany: 22-06-10, 20:20
|
Milicja
@ANBU commander granny   
Wiek: 22 Na forum od: 2359 dni Posty: 3235 |
|
Ostatni chap przeczytałam już parę dni temu, no ale....
Nie będę tutaj się wdawała w wielkie dysputy, chciałam tylko wyrazić swojego rodzaju zadowolenie, że właśnie w taki sposób zakończono mangę.
Anime pod tym względem, pozostawiło mi lekki niedosyt, natomiast manga okazała się o wiele bardziej konkretna i bardziej...pozytywna.
Brak przeciągania, naciągania, dająca konkretne rozwiązanie większości wątków, poruszonych w serii. Cieszy mnie szczególnie los braci (oświadczyny Edka miały swój urok), który nastraja bardzo optymistycznie. Rozczarowana jestem co prawda trochę wątkiem Rizy i Roy'a , jeśli chodzi o ich ostateczne relacje, ale może to nawet lepiej ...,bo w kinówce i TV'ce ten wątek imho strasznie popsuto, zasiano ziarno nadziei ,a jak się skończyło..no wiadomo :/
Cieszy mnie również, że dano happy end Winry- dziewczyna na to zdecydowanie zasługiwała, po tych wszystkich bataliach, poświęceniach i pomocy jaką zawsze była gotowa ofiarować Edkowi.
Coś na podsumowanie- FMA było naprawdę fajną mangą, z dużą dawką humoru, dynamiczną i przede wszystkim mega pozytywną, z fajnym przesłaniem na koniec. Przy tym, nie przeciąganą na siłę , tylko ze sprawnie i ciekawie poprowadzoną ( no i przede wszystkim bez przestojów) fabułą, niezłymi wątkami pobocznymi i dobrze wyważoną nutą dramy. |
|
|
|
|
|
|
|
phpBB & Przemo © 2003 phpBB Group
SenpuuSociety version by Sev © 2009