christian
~random Scarlet Pumpernickel 
Na forum od: 452 dni Posty: 190 |
|
# Nawet pomimo tego głupiego Kai nie minęła mi ochota na okresowe powroty do niektórych partów tego Anime. Yare, yare, Dragon Ball przeszedł próbę czasu jak mało które Anime. Nic nie stracił w moich oczach, a nawet po obejrzeniu w końcu z oryginalnymi seiyu, wręcz zyskał. Najbardziej powala mnie chyba prostota fabuły. No niby nic wymyślnego, a ileż to frajdy dawało. Szczerze powiedziawszy czyste DB, jeszcze z małym Goku, doceniłem dopiero po obejrzeniu Z'etki. To właśnie Z'etka spodobała mi się jako pierwsza. Dziś jednak tak z pełnym przekonaniem nie potrafiłbym powiedzieć która seria była lepsza.
Najmocniejszą stroną DB były turnieje o Tytuł Najlepszego pod Słońcem xD Tenkaichi Budokai miało swój niepowtarzalny klimat, i coby nie mówić, na swój sposób było nawet dość nieprzewidywalne. Main hero wygrał tour dopiero za trzecim razem :> Świetne były fillery (choć wydłużały czasem aż zbytnio czekanie na kolejny tour), a jeszcze świetniejszy humor. Szkoda, że w niemałej części wówczas ocenzurowany, no ale w sumie co się dziwić. Więcej było poza tym technik walk. Same techniki były przy tym bardziej nowatorskie, zwroty walk bardziej genialne (for example duel Krillan vs Bakteriuch ^^). Wszystko było takie, jakby bardziej realne. No i na pewno większą rolę odgrywały tytułowe Smocze Kule. Z'etka to już było zdecydowanie co innego. Klimat anime się zmienił. Ani na lepsze, ani na gorsze, po prostu był imo inny. Stare postacie odeszły trochę na bok (aczkolwiek nigdy zupełnie nie zniknęły!), a pojawiły się nowe...
# No właśnie, pojawił się Vegeta, właśnie Vegeta, po prostu genialny char! W ogóle, jak tak teraz patrzę na to przez pryzmat innych shounenów, to postacie były najmocniejszą stroną sagi Toriyamy. Szczególnie główni herosi. Goku, jako w końcu ogarnięty facet (kto by pomyślał, że dzieciak który nawet laski na rzut oka nie potrafił rozpoznać, będzie tyrał cały kosmos xD choć jako mały szkrab również były b. sympatyczny). Vegeta, jako odwieczny rywal (troszku zlewany później przez Goku. Ach ta jego złość ^^ I koniec, końców świetna ostateczna przemiana), Piccolo, pierwszy prawdziwy demon zła tego story (trochę szkoda, że w Buu sadze jego udział zmalał już tylko do rangi tutor'a.. Ale trzymał się w topce długo), czy nawet Krillan, łysy mnich (nawet jego marzenie w końcu się spełniło :> ), że już o Genialnym Żółwiu tylko wspomnę (techniki nauczania, po prostu koksiarskie - oranie pola gołymi rękoma, a co xD). W sumie chyba żadnej postaci źle nie wspominam (może jedynie niektóre były mi bardziej obojętne, jak Chaozu for example). A kilka polubiłem nawet bardzo, szczególnie Gohana. Szkoda, że potem olał trening >< Troszkę gorzej z postaciami żeńskimi. Było ich mniej i rzadziej się one udzielały, ale raczej na pewno nie można o nich powiedzieć czegoś złego. Bulma w roli impulsywnej laski, a przy tym geniusza była prześwietna. Związek z Vegetą to był niemały szok przy pierwszym oglądaniu. Naprawdę super para ^^ Videl, choć pojawiła się stosunkowo późno, również zyskała moją wielką sympatię. A #18 po prostu mnie powaliła na kolana xD Pierwsza laska, która umiała się bić na serio. Fight, jak styrała z ziemią Vegete, łamiąc mu obie kończyny był przezajebiaszczy. Srly, nigdy bym nie przypuszczał, że Vegeta będzie tak pojechany przez kobietę. Zresztą epickich walk było multum. Zwłaszcza w Cell saga. Piccolo z #17 to po prostu poezja dla oczu. Gohan SSJ2 vs Cell to czysty majstersztyk. Szczególnie przy genialnym soundtracku, jaki towarzyszył przez cały czas serii. W DB był on bardziej sielankowy, choć miał również diabelnie dynamiczne rytmy, jak chociaż przy Red Ribbon, Tao Paipai, czy Piccolo. Świetna również była ta nuta z pierwszego Budokai - Mezase Tenka-ichi. Epicki kawałek na samą końcówkę finałowego starcia. W DBZ było zdecydowanie więcej takich dynamicznych kawałków, szczególnie przy Cell i Buu sadze. Gorsze jednak były te 'spokojne'.
Po czasie nawet kreska mnie nie razi, choć nigdy nie miałem w tym polu jakiś wielkich wymagań. Faktem jednak jest, że od Cell sagi jakość kreski poprawiła się, i to nawet znacznie. Animacji raczej też nie można wiele zarzucić. Tak zwane mordobicie ogląda się teraz równie miło jak kiedyś ^^ Ojj, ciężko być obiektywnym przy takim tytule.
# Jak tak patrzę teraz na to, to jeszcze bardziej podziwiam autora tej historii. Za to, że nie zniszczył swojego dzieła przy końcu, za to, że nie zniszczył głównych postaci, które stworzył. Wiedział kiedy skończyć, kiedy powiedzieć dość. Nawet powiedziałbym, że dobrze, iż nie skończył po Freeza arc, którego szczerze mówiąc niespecjalnie lubiłem, chyba głównie przez jego rozlaaaazłość. Trochę cierni na tą serię kładzie GT. Nie była to może jakoś super zła seria, ale biło od niej odmiennością. Fabuła, walki - momentami były totalnie głupie i bezsensowne (wielkie metalowe mechy, wtf! Super #18 -_- ). Zakończenie jednak było całkiem, całkiem. Arc ze smokami był niezgorszy. Przy okazji pojawiła się kolejna genialna fuzja - Gogeta xD. Najlepszy jednak w tym ciągu 64 epków był epizod ostatni. Naprawdę fajnie łączący całą sagę. No i jak na ironię to właśnie GT miało chyba najlepszy OP i ED :>
Nie będę koloryzował. Dla mnie to Anime jest genialne. Zdecydowanie najlepszy shounen jaki znam. Może i subiektywnie, no ale ....
Tylko do Sailorek (z tych klasyków :> ) mam większy sentyment. I tylko je bardziej cenię. DB jednak też u mnie wysoko stoi w rankingu. Po prostu wciąż powala swoją prostotą i epickością.
# Btw, jakby ktoś szukał, to na torrentach jest b. dobry pack z całą serią Z. 291 epków, ~51 Mb każdy, mkv, 720x400, 3 ścieżki audio (2 eng i jap; w sumie jakby wyj**** eng, to ep ma tylko ~41 Mb!!!). Bez cenzury, ale i bez openingu oraz endingu. W każdym razie jakość naprawdę b. dobra. A, i tylko napisy trza ściągnąć, no chyba że ktoś rozumie japoński ^^
http://thepiratebay.org/torrent/5031497
Samego DB niestety chyba w takim packu nie ma. No ale to tak na marginesie. |
|
Wednesday December 1st, at 9.05 p.m., Lech vs Juventus FC! |
|
|
|