»konohaSENPUU »gantzSENPUU »forumSENPUU
»Konto premium - kliknij, by dowiedzieć się więcej.


Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi Poprzedni temat «» Następny temat

So cold -tak zimno

Zamknięty przez: qosmo (2 Kwi 2011, o 13:49)

Wiadomość
UWAGA!!! Jest to moje tłumaczenie z języka angielskiego opowiadania pod tytułem "So cold" napisanego przez Meagan ukrywającą się pod pseudonimem myownlife. Oczywiście za pozwoleniem autorki.Opowiadanie zawiera sceny erotyczne, niektóre dość brutalne mogące zranić uczucia osób wrażliwych. Poza tym opowiadanie to zawiera elementy alkoholizmu i masochizmu. Uwaga yaoi! Lojalnie ostrzegam chcących czytać+18!!!
Początek jest dość niewinny, ale każdy kolejny rozdział zawiera coraz mocniejsze sceny erotyczne. Czujcie się ostrzeżeni!;-)
Ps.Nadal +18 mimo, że ja mam 16XD
Ps2. Big thanks, Meagan!
Akcja "Tak zimno" toczy się około 2,5 roku po opuszczeniu Konohy przez Sasuke. Enjoy!

Tak zimno
O prologu

Sasuke:
Nie mogę wrócić, wątpię żebym kiedykolwiek mógł wrócić do „domu”. Zdradziłem wszystkich. Wioskę, mojego sensei, moją moralność i moich przyjaciół. Nie, oni tak naprawdę nie byli moimi przyjaciółmi. Nienawidzili mnie, a ja ich. Byli słabi, a słabość jest tytlko przeszkodą na drodze do moich celów.
Słaby -to słowo jakim określał mnie Itachi. Słaby -to było to co słyszałem za każdym razem gdy przychodził do mnie, za nim złączył swoje usta z moimi nazywał mnie właśnie tak. I nawet po tych wszytskich pieszczotach, ktorymi mnie obdarzał, mówił, że jestem słaby, że muszę znaleźć drogę do siły. Wiedziałem jaka drogą muszę podążyć by zdobyc siłę. Orochimaru. Tylko jego mogłem użyć, inni w wiosce byli niczym i nie pomogliby mi gdyby wiedzieli dlaczego rzeczywiście chcę być silniejszy. Nie chciałem z nimi zostać, mogłem po prostu zakończyć ich życia w mgnieniu oka. To byłoby takie proste, dziecięca zabawa, tak mało wysiłku musiałbym w to włożyć. I tak było w rzeczywistości. To było by takie łatwe zabić ich, tak bez wysiłku, na tak wiele sposobów. Idioci, pokładali sowje żałosne zaufanie i nadzieję we mnie. Nie wiem czemu mi ufali, skoro nie robiłem nic by zaskarbić sobie ich zaufanie. Byli mi obojętni, całkowicie. Ale gdy czasem udawałem, że mi na nich zależy dawali się złapać na moją grę.
Zaufanie jest dla mnie niczym, choć kiedyś było wszystkim. Ufałem Itachiemu, cały czas, nawet po tym jak wyrżnał klan, ciągle mu ufałem, ufałem jego dotykowi, temu co robił, jego słowom... Zaufanie było słabością, którą on wykorzystał. Nie ufałem im i nie miałem w nich wiary.
Nawet Kakashi nie był dostatecznie silny do tego co chciałem.
Siła.
To naprawdę było proste i łatwe. Pożądałem siły, kogoś kto nauczy mnie jak pokonać Itachiego. Ten gnojek może wiedzieć jak jej używać, ale ja będę ją kontrolował. Nikt nie był dostatecznie silny by mnie uczć, ale był też Orochimaru. On miał prawdziwą moc i siłę. Potrzebowałem jego treningu. Powiedział mi kiedyś, żebym do niego przyszedł szukac prawdziwej siły i nawet jeśli miałbym być przeklęty to jest to co zrobię. On ma zdoloności i to jest to czego potrzebuję. Niegdy nie byłem uległy, ale dla niego będę. Zrobię wszytsko by pomścić rodzinę.
Zabiję Itachiego.
Sprawię, że pozna moją moc.
Mój Nii-san.
Nigdy więcej koszmarów, nigdy więcej dziecięcej ufności próbując zwrócić na siebie uwagę starszego brata, nigdy więcej. Teraz ja będę tym, którego uwagi będzie się pożądać. Nie będzie miłych słów ani rodzinnych uścisków.
Tylko moja siła, moja moc, której on będzie pożądał.
„Uciekaj, uciekaj głupi młodszy bracie i trzymaj się kurczowo życia”
Ciągle słyszę w głębi mojego umysłu jego sadystyczny głos, którego nigdy nie mogłem wyrzucić ze swojej pamięci. Ale teraz, uśmiecham się do siebie, teraz nie będę uciekał, będę trenował, a później go zabiję. Sprawię, że będzie żałował wszystkiego co kiedykolwiek zrobił. Zmuszę go do żałowania tych kilku pieszczot zanim przyszedł do mnie i kazał mi zabić Naruto. Prawie zabiłem Naruto, zostawiłem go tam, żeby zdechł, ale widziałem, że nie umrze. Nie zabiję go i nie dam Itachiemu przyjemności patrzenia jak robię to co on chce. Orochimaru pomoże mi pokonać tego bękarta. Pokonam go, jestem tego pewien, bez względu na cenę, która będę musiał zapłacić.
Ciągle bolał mnie dotyk Itachiego, ciągle świeży na moim zbrukanym ciele, ból kiedy zmuszał mnie bym jęczał jego cholerne imię. Jego słowa były tak samo ostre i kaleczące jak jego ciało.
„Jesteś słaby, przyjdź do mnie gdy będziesz miał wystarczająco dużo nienawści, wtedy i tylko wtedy, będziesz mnie nienawidził dostatecznie by mnie kochać. Nienawidź mnie tak bardzo byś mógł mnie zabić, ale zamiast wbijać mi kunai w szyję, przyciśniesz usta do niej.”
Nie będzie więcej ignorancji, zostawię za sobą swoje dzieciństwo i zrobię to co muszę zrobić.

Rozdział I
O zmieszaniu

Sasuke:
Orochimaru powoli pociągnął mnie na swoje odziane udo. To była raczej niewygodna pozycja dla mnie, ale nie skarżyłem się. Robił to wcześniej tyle razy, że zdążyłem przywyknąć. Tranowaliśmy tak długo, aż on uważał, że wystarczy na jeden dzień, a później sadzał mnie na swoich kolanach. Czasem coś się działo, siedzieliśmy w kompletnej ciszy albo mówił o mojej poprawie lub o tym nad czym muszę jeszcze popracować. Nie pytałem go o nic, Orochimaru dostawał to co chciał, w końcu czynił mi przysługę trenując mnie, nawet jeśli to całkowicie mnie wyczerpywało. Dziś nie było inaczej.
Brutalnie jak zawsze, jeśli nie bardziej.
Nie był delikatny dla mnie, w zasadzie wydawał się agresywniejszy niż wcześniej -jeżeli to w ogóle możliwe. Komfort i traktowanie mnie jak dziecko nie były czymś czego chciałem. Zasady były proste: jestem po prostu narzędziem, narzędziem, które musi byc ostrzone. Byłem pokryty potem i pyłem, i mogłem powiedzieć, że rozpaczliwie potrzebowałem kąpieli. Chciałem podnieść się z jego kolan, ale kiedy tylko spróbowałem pociągnął mnie brutalnie spowrotem. Byłem zakłopotany, nie wiedziałem dlaczego zmusza mnie, żebym tu siedział. Chciałem wyjść, ale nie chciałem go zdenerwować, choć nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Oświadczyłem obcesowo:
-Muszę się umyć, puść mnie.
Mój głos był spokojny gdy to powiedziałem, ale mogłem z nim wyczuć swój z trudem powstrzymywany gniew. Kiedy on nic nie zrobił powtórzyłem:
-Orochimaru...
Tym razem nie ukrywałem zdenrwowania, pozwoliłem mu przeciec do mojego głosu. Wkurzał mnie tą swoją ciszą.
-Sasuke-kun. -pozwolił mojemu imieniu powoli wydobyć się spomiędzy jego warg. Poczułem dreszcze biegnące wzdłuż mojego kręgosłupa, zdenerwowałem się na siebie za to.
Nigdy nie byłem zbyt wrażliwy, ale on zawsze wymuszał na mnie jakąś reakcję, nie ważne co robił. Jedynie Itachi miał jeszcze ten sam talent.
-Urosłeś tak bardzo przez te lata i naprawdę się zmieniłeś. -rzucił mi taksujące spojrzenie. Zobaczyłem jak jego wężowy język wysuwa się z jego ust i oblizuje wargi. -Myślę, że powienieneś zobaczyć jak wyglądasz.
Zaśmiał się przy tym ostatnim zdaniu. Dlaczego miałbym się martwić jak wyglądam? Nie obchodziło mnie to. W zasadzie nie widziałem siebie od kiedy opuściłem wioskę. Przestałem troszczyć się o to jak wyglądam od czasu mojego ostatniego stracia z Itachim, nie miałem powodu żeby przejmować się swoim wyglądem.
-Wygląd jest najmniej ważny. -odpowidziałem chłodno.
-Tak, ale ciągle wpływa na relacje między ludźmi. -jego głos był miękki kiedy to powiedział. Sięgnał ponad moim udem (które spoczywało tam juz zdecydowanie dłużej niż powinno, ale wyrzuciłem tę myśl z mojego umysłu) do rękawa swojego kimona i wyciągnął z niego coś srebrnego. To było lustro. Nie zastanawiałem się po co miał je przy sobie. Podniósł je i popatrzył na swoje odbicie, uśmiechnął się widocznie zadowolony z tego co zobaczył, a później umieścił je przede mną. Zanim mogłem spojrzeć w lustro zamknąłem oczy, nie chciałem patrzeć na siebie.
-Otwórz oczy, Sasuke-kun.
Zignorowałem go, miałem nadzieję, że po prostu odłoży lustro i da mi spokój.
-Otwórz oczy. -jego głos był wymagający i wiedziałem, że muszę zrobić to co on chce. Z wahaniem spojrzałem na swoje odbicie. Myślałem, że nie wytrzymam kiedy spojrzałem na siebie. Twarz Itachiego patrzyło prosto na mnie. Ale to nie był, to byłem ja.
Moje czarne włosy były długie i rozczochrane. Moje oczy były czerwone z braku snu. Byłem przerażony swoim wyglądem.
-Jesteś tak bardzo podobny do niego. -wyszeptał mi do ucha. -Tak bardzo.
Język węża wysunął się spomiędzy jego warg i polizał koniuszek mojego ucha. Dreszcze przebiegły w dół mojej szyji. Nie mogłem sforumłowac nawet jednej sensownej myśli.
-Nie jestem taki jak on, nie jestem! Nie wierzę, że mogę wyglądać jak ON!
Trząsłem się na jego kolanach, nie mogłem myśleć o Itachim, o tym śmieci, którego kiedyś nazywałem „Aniki”.
-Nie! Nie jestem Itachim! Nie mogę być jak on!
Poczułem zimną dłoń wsuwającą się pod moje kimono i gładzącą moją pierś, podskoczyłem zaskoczony, ale jego ręce brutalnie pociągnęły mnie w dół.
-Zmieniam zdanie, nie jesteś jak on, jesteś za słaby. -wykrzywił wargi w sadystycznym uśmiechu i położył dłoń na moim udzie. -Ty okazujesz emocje, a on nie.
Słaby -to cholerne słowo, którego Itachi używał do mnie. Tylko Itachi mógł mnie tak nazywać -tylko on mógł zmuszać mnie do reakcji.
Nie wiem co mnie opętało, ale poderwałem się i uderzyłem go w twarz. Zobaczyłem kilka kropli krwi spływających po jego ustach, ale nie dostrzegłem śladu bólu na jego twarzy, raczej wyraz chorej, masochistycznej przyjemności.
-To nie było miłe, prawda Sasuke-kun?
Obnażył moją szyję, szybko odnalazł przeklętą pieczęć i wbił zęby w moje ciało. Nie mogłem powstrzymac od krzyknięcia z bólu kiedy to zrobił. Zaczął lizać ranę na mojej szyji. Gdy zaczła ją ssać nie mogłem nic na to poradzić, ale jęk wydarł się z moich ust. Wydawało się, że to usłyszał. Nie mogłem nie czerpać przyjemności z dotyku jego ust i języka na mojej skórze -dlaczego to sprawiało mi przyjemność? Kiedy odsunął się i spojrzał w moje oczy, nie mogłem powstrzymac wyrazu zakłopotania cisnącego się na moją twarz. By bardzo blisko mnie, czułem jego oddech, był zimny, tak bardzo zimno, jak wydawała się reszta jego ciała.
Minęło wiele czasu od kiedy po raz ostatni czułem coś takiego. Ale to dlatego odszedłem, emocje są słabością. Wrażliwi ludzie są słabi. Zaczynam myśleć, że Orochimaru też jest słaby. Nie, on nie jest, ale ja może jestem. Muszę udowodnić, że nie jestem słaby. Jedynymi ludźmi, którzy sprawiali, że czułem emocje byli Itachi i Naruto, cholera, gdyby on też taki był. Zrobię mu to co wiem, że wywoła jakąś reakcję nawet u ludzi twardych i zimnych jak skała. Zrobię Orochimaru to co sprawiało, że nawet spokojna twarz Itachiego zmieniała się.
Silnie uniosłem się z jego kolan i złączyłem nasze usta w bolesnym pocałunku.
Bez emocji, bez emocji! -krzyczałem do samego siebie.
Zaśmiał się, poczułem wibracje przebiegajće przez jego gradło. Dlaczego się śmiał? Ugryzłem go, poczułem, że zaczął lekko krwawić.
Pociągnął mnie brutalnie za włosy zmuszając do odrzucenia głowy.
Strach i obawy przebiegły przeze mnie, ale nie pokazałem tego po sobie.
Przyciągnął mnie za szyję do siebie tak, że nasze usta spotkały się ponownie. Tym razem to on kontrolował sytuację. Przyszczypnął zębami moją wargę, ale w tak wyuczony sposób, że zmusił mnie do jęku i rozchylenia ust. Poczułem jego długio język wsuwający się do moich ust. Jego język pasował tak dobrez do mojego, ale powstrzymywałem się od dołączenia do pocałunku, pozwalałem mu wiedzieć, że lubię to co robi.
Mogłem śmiało powiedzieć, że nie był zadowolony z mojego braku emocji. Zdecydował się to zmienić. Wbił paznokcie w moją szyję i ponownie zmusił mnie do zaciśnięcia ust, aby powstrzymać się od krzyku, ugryzłem go przy tym w język. Roześmiał się sadystycznie, oderwał się od moich ust i sięgnął ku mojej szyi. Myśłałem, że będzie brutalny, ale to było niesamowicie, zaskakująco delikatne. Ssał mój obojczyk i choć bardzo chciałem, żeby przestał nie mogłem powstrzymać się od westchnienia. Nie mogłem uwierzyć, że okzałem emocje. Byłem słaby. Znów byłem tym głupim dzieckiem, które musi być pouczane.
-Itachi... -wyjęczałem prosto w jego usta.
Orochimaru wyprostował się gwałtownie wstając i upadłem na podłogę. Byłem zbyt zamroczony, żeby powiedzieć cokolwiek. Myślałem, że okazując emocje wypełnię jego chore, sadystyczne życzenia, ale on pragnął abym pozostał stoicko spokojny, nie reagując na nic. Co sprawiło, że był taki krytyczny? Byłem zbyt oszołomiony, żeby myśleć racjonalnie. Zaczął się oddalać, kiedy nagle odwrócił się do mnie. Nigdy nie zapomnę tych słów.
-Pożądaj mojego dotyku, pragnij mojego ciała.
Patrzyłem na jego plecy kiedy wychodził zostawiając mnie, nie wiedzącego co robić, na podłodze jego pokoju. Byłoby lepiej gdyby mnie ukarał albo okaleczył, zamiast zostawiać mnie tu, na podłodze, zmieszanego i zranionego.
A najgorsze, że zostawił mnie tak zimnego, tak bardzo zimnego.
Nii-san -jap.starszy brat
CDN
tak, tak wiem, narazie nic aż tak gorszącego, ale będzie goręcej w następnych chapterach
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Ostatnio zmieniony przez Uchiha Saii 28 Sty 2010, o 21:55, w całości zmieniany 7 razy
Tłumaczenie... No, no, wreszcie. Ponieważ mój angielski jest jaki jest, to naprawdę dziękuję ci za tłumaczenie ^^
Cóż. Teraz co focka. Powiem tyle - zainteresował mnie, i to bardzo. Myślę, że to będzie coś głębszego, niż wygląda na początku. Nawet pomijając to, że jest głównie o Sasuke (Którego szczerze, z całego serca nienawidzę) - jest świetny.
Jeśli będziesz dodawać kolejne części, to z pewnością będę jednym ze stałych czytelników.
Uchiha Saii no naprawdę niezły fick wzięłaś "na warsztat" :D Niestety nie czytałam oryginału, ale myślę, że tłumaczenie jest naprawdę dobre. Przyjemnie się czyta i większych błędów stylistycznych nie znalazłam.
I w odróżnieniu od S.n.G. uważam, że fick z Sasuke to duży plus xD Tym większa przyjemność. Jak na razie jest tylko skupienie na uczuciach Saska, ale mam nadzieję, że fick się "rozkręci" i pojawią się inne wątki ^^'

Cytat:

CDN
tak, tak wiem, narazie nic aż tak gorszącego, ale będzie goręcej w następnych chapterach


Yay! Tłumacz dalej i wstawiaj na stronkę. Będę czekać xD
Mrał! Yaoi x3 Ogólnie bardzo mi się podoba. OroSasu? Nie przepadam :P Ale to sie czyta całkiem przyjemnie ^^ Nie miała stycznosci z orginałem ale po polsku brzmi świetnie. Ogólnie super, czekam na kolejną część (byle szybko, błagam x3)

Cytat:

będzie goręcej w następnych chapterach



czyli to co tygryski lubią najbardziej!
"Zemsta musi być proporcjonalna do bólu, goryczy i poniżenia..."
Fick ciekawy...Tłumaczenie niezłe.Porównując je z oryginałem trudno jest doszukać się wielu błędów...Jedyne jakie znalazłam to wyłącznie literówki i błędy,które trudno dostrzec czytając samego ficka pierwszy raz.

Jedyne co mogę powiedzieć: OroSas to nie jest mój ulubiony typ yaoi ,ale cóż...Ficka czyta się przyjemnie,oczekuję kolejnych rozdziałów^^.
Ostatnio zmieniony przez magia 6 Sie 2007, o 20:13, w całości zmieniany 1 raz
Robi sie interesujaco... Hmm nawet bardzo ^^ ja chce jeszcze :]
No, no powiem że fick jest naprawdę dobry...
OroSasu nie lubię ale to trawię. Fabuła jest dobra, mogłabyś dać link do oryginału? Tłumacz, kobieto, tłumacz dalej to jest niezłe naprawdę.

Cytat:

„Jesteś słaby, przyjdź do mnie gdy będziesz miał wystarczająco dużo nienawści, wtedy i tylko wtedy, będziesz mnie nienawidził dostatecznie by mnie kochać. Nienawidź mnie tak bardzo byś mógł mnie zabić, ale zamiast wbijać mi kunai w szyję, przyciśniesz usta do niej.”

ten fragment mi się bardzo podoba^^[/b]
Przetłumaczyłam II rozdział, więc od razu go daję. Mam nadzieję, że ciąg dalszy tez się wam spodoba.

magia napisał/-a:

Tłumaczenie niezłe.Porównując je z oryginałem trudno jest doszukać się wielu błędów...

szukałam bety ze znajomością angielskiego, ale nikt się nie zgłosił więc musze sobie radzić sama, stąd błędy, za które od razu przepraszam.
Aha, ten dzieli się na narrację Orochimaru i Sasuke. Enjoy!
Rozdział II
O moim Sasuke
Sasuke
Minęły dwa tygodnie od mojego “spotkania” z Orochimaru. Nie widziałaem go do tego czasu, głownie ponieważ unikałem go ze wszystkich sił. Jak do tej pory moje umiejętności mnie nie zawodziły.
Nie mogę się z nim spotkać po tym co stało się między nami. Wiem, że z jednej strony będę musiał się z nim zobaczyć, ale teraz czuję się bardzo dobrze nie musząc go widywać, w ogóle nie chcę nikogo widzieć. Niestety wiem, że za jakiś czas wezwie mnie, żebyśmy znów wrócili go treningów albo, żeby mnie ukarać, ale narazie marzę o tym, żeby już nigdy nie musieć opuszczać mojego pokoju.
Pozwoliłem mu dotykać się w sposób jaki jedynie jedna osoba dotykała mnie wcześniej i jakaś chora część mnie czerpała część z jego dotyku. Co jest ze mną nie tak? Ostatnio pytam się o to bardzo często.
Pukanie do drzwi wyrwało mnie z moich myśli. Poczułem jak strach we mnie narasta, gdy przez głowę przebiegła mi myśl, że to może być ON. Ale szybko się uspokoiłem gdy wyczułem, że to nie on tylko Kabuto.
-Pan Orochimaru chce cię widzieć. -oświadczył pewnym głosem.
Leżałem na boku, plecami do niego. Pomyślałem, że jeżeli pozostanę tak bez ruchu, pomyśli, że śpię i pójdzie sobie, ale nie udało mi się go oszukać.
-Teraz, Sasuke. -jego głos był spokojny, ale dało się w nim wyczuć coś jakby... odrobinę pożądania? Nie byłem pewien co to dokładnie było.
Jak on ośmiela się mówić do mnie w ten sposób, miałem ochotę odwrócić się i rzucić się na niego, ale nie miałem na to siły, zbyt byłem pochłonięty myśleniem o tym, co Orochimaru może chcieć ode mnie. Nie odpowiedziałem Kabuto, on nie oczekiwał mojej odpowiedzi. Po prostu powoli podniosłem się z łóżka, podłoga była bardzo zimna pod moimi stopami. Zimna, dokładnie taka jak jego dotyk. Całkowicie różny od dotyku, do którego przywykłem.
Droga w dół korytarza była dla mnie drogą w głąb mojej pamięci, wybrukowaną koszmarem. Rozpamiętywałem zimno dotyku Orochimaru. Ale najbardziej przerażało mnie to, że pragnąłem tego dotyku. Naprawdę chciałem, żeby mnie dotykał. Nie wiem co mi się stało, zawsze jestem tak stoisko spokojny, że niektórzy nazywają mnie aroganckim, a teraz to...
Kiedy doszedłem do drzwi jego pokoju, zastygłem w bezruchu ze strachu i czegoś jeszcze, ciekawości?
“Czego on chce? A czego nie? Dlaczego się nad tym zastanawiam?!”
Pytania narastały we mnie, ale szybko wyrzuciłem je ze swojego umysłu. Z wahaniem podniosłem rękę i zapukałem do drewnianych drzwi jego pokoju -miejsca, w którym odpoczywał i pozwalał sobie na rozluźnienie.
Nie było odpowiedzi, dopiero gdy miałem już odejść, jego głos przesiąkł przez drzwi.
-Wejdź. -jego głos był spokojny, zbyt spokojny, jak dla mnie.
Pokój był ciemny i zimny, jak reszta jego posiadłości, jak on sam. Podszedł do mnie.
-Sasuke-kun. -mruknął.
Za każdym razem gdy wymawia moje imię przechodzą mnie ciarki, tak samo było i tym razem.
Jego dłoń zbliżyła się do mojej twarzy i uniosła brodę, tak że moje oczy spotkały się z jego spojrzeniem. Badał moją twarz swoimi ostrymi oczami. Widziałem jak jego język wysunął się i oblizał wargi, tak samo jak wtedy gdy po raz pierwszy go pocałowałem. W tym momencie byłem naprawdę przerażony, tak, przerażony i przyznawałem się do tego sam przed sobą. Było późno w nocy, a ja byłem wyjątkowo zmęczony, a teraz jeszcze on próboal czytać moją twarz. Ukrywanie emocji było teraz tak trudne, gdy z łatwością mógł dostrzec moje wyczerpanie.
Ziewnąłem, nie mogłem się powstrzymać, byłem zmęczony i nie spałem dobrze od mojego ostatniego zbliżenia z nim, nie żebym kiedykolwiek spał naprawdę dobrze, ale wciąż było to męczące.
-Jesteśmy zmęczeni MÓJ Sasuke?
Mój Sasuke? Kiedy do cholery wpadł na pomysł, żeby mnie tak nazywać? Czy to jest kolejny test na to jak zareaguję? Jeśli tak, to nie dam mu tego co chce, nie wydobędzie ze mnie tak łatwo emocji.
-Chodź, pójdziesz spać, obaj pójdziemy.
Nie miałem pojęcia co on chce przez to zaproponować i naprawdę nie chciałem się dowiedzieć. Unikanie go było trudne, ale spanie z nim w tym samym pokoju czyniło jej jeszcze trudniejszym o ile nie niemożliwym.
Brutalnie złapał mnie za ramię i popchnął przed siebie. Kiedy szedłem do łóżka, mogłem wyczuć jego spojrzenie na sobie. Zatrzymałem się przy łóżku. Mogłem zobaczyć jak się rozbiera, ale nie patrzyłem. Odrzucił kołdrę i siadł na środku łóżka. Ja po prostu tam stałem. Orochimaru nie był zadowolony, wstał i podszedł do mnie.
Gdy stanął za mną poczułem jego zimne ręce na ramionach. Zaczął zsuwać ze mnie kimono, czułem jak obsuwa się na moje biodra. Zimne powietrze uderzyło mnie z całej siły, zmuszając włoski na moim karku do powstania. Jego zimne ręce ściągnęły ze mnie ubranie całkowicie, spoczywało teraz na ziemi wokół moich stóp.
Jego długie czarne włosy musnęły przelotnie moje ramię. Słyszałem jak wraca do łóżka. Nie spojrzałem na niego ani razu tej nocy i czułem się z tym całkiem dobrze. Nie dam mu tej przyjemności, przywileju, który przysługiwał komuś innemu.
Czułem się bardzo odsłonięty, stojąc tam prawie nago. Nie tylko chłód i wilgoć panująca w pokoju sprawiały, że czułem się naprawdę źle.
Wyciągnął rękę w moją stronę i wskazał na łóżko. Wiedziałem, że chce bym się położył. Zawsze był bardzo uparty i wymagający, zawsze przez te ponad dwa lata kiedy z nim byłem. Położyłem się na tym pokrytym ciemnoniebieską, jedwabną pościelą łóżku, przysunął się tak blisko brzegu jak tylko mogłem. Nie spodobało mu się to, pociągnął mnie do siebie i przycisnął moje plecy do swojej piersi, która była tak zimna jak się spodziewałem. Poczułem jak wtula twarz w moje włosy.
Orochimaru
Włosy Uchihy pachniały lekko mydłem. Musiał niedawno się kąpać. Szkoda, chciałem wziąć kąpiel razem z nim. Czułem jak spina się przy moim boku, widocznie czymś rozdrażniony. To rzadkość widzieć go w takim stanie, zwykle gdy go widzę jest zimny. Zdecydowałem, że to zmienię.
Przesunąłem dłonią w dół jego gładkich pleców, ich ciepło było bardzo przyjemne. Czułem jak jego ciało powoli rozluźnia się pod moim dotykiem. Mogłem powiedzieć, że jest mu przyjemnie, nawet jeśli usiłował przekonać sam siebie, że tak nie jest. Kiedy cofnąłem się, poczułem jak podświadomie wyciąga się do mnie, do moich rąk. Uśmiechnąłem się do siebie.
“Tak, Sasuke, pozwól temu być przyjemnym, wiem, że to na ciebie działa. Nie możesz uciec od tego co pożąda twoje ciało. Nie możesz zaprzeczyć, że pragniesz mnie.”
Jego ciało pożądało mojego dotyku i mnie. Sprawię, że on cały będzie mnie pożądał.
Sasuke
Gdy zabrał ręce z moich pleców, nie mogłem na to nic poradzić tylko wyciągnąć się w jego kierunku. To było zwyczajnie zbyt przyjemne. Jego ręce były tak utalentowane... Było mi po prostu tak dobrze. Poczułem jak jedna z jego dłoni wędruje w górę i zatapia się w moich włosach. Czułem jak powoli przeczesuje je palcami, wygładzając je i przywracając im porządek. Nie pamiętałem kiedy ostatni raz miałem czas, aby je porządnie wyszczotkować.
-Mój Sasuke, naprawdę musisz o siebie zadbać.
I znowu te jego “Mój Sasuke”. Normalnie miałbym na to jakiś złośliwy komentarz albo zrobiłby coś, ale tym razem przyjemność płynąca z jego dotyku pochłaniała mnie zbytnio bym mógł cokolwiek powiedzieć. Zamrugałem parę razy nim oparłem głowę na poduszce i zdecydowałem się odpocząć pomimo jego ciała tak blisko mojego.
Kiedy zacząłem usypiać, szybko i brutalnie odwrócił mnie i przycisnął moją twarz do swojej piersi. Musiałem wdychać jego zapach, piżmo połączone z czymś jeszcze, czego nie potrafiłem rozpoznać. Praktycznie zmusił mnie do oparcia dłoni o jego dobrze umięśnione ciało. Jego tors był bardzo gładki i blady, prawie biały.
Sięgnął do mojej twarzy i uniósł mi brodę, tak aby nasze spojrzenia spotkały się. To był pierwszy raz kiedy spojrzałem w jego oczy tej nocy. To co w nich zobaczyłem przestraszyło mnie tak samo bardzo jak zaintrygowało.
Na twarzy miał wyraźnie wypisane pożądanie. Jak ten zimny sadysta mógł pałać pożądaniem, w ogóle jakimkolwiek uczuciem do mnie? Powinienem być dla niego niczym więcej jak narzędziem. Otrzymałem odpowiedź na moje pytanie gdy przycisnął swoje usta do moich. To był słodki i delikatny pocałunek, w niczym nie podobny do naszego pierwszego. Delikatność nie była czymś normalnym dla niego, niemal przeraziło mnie to, że potrafił być delikatny i... słodki.
Śmiało pociągnąłem jego długie, jedwabiście miękkie włosy by pogłębić pocałunek. Poczułem jego podobny do wężowego język zanurzający się w moich ustach. Nie potrafię tego opisać, nie mogę znaleźć odpowiednich słów. Nikt nigdy nie całował mnie w ten sposób.
Pamiętałem “pocałunek” z Naruto, ale to było strasznie dawno i w dodatku zostawiłem go i wioskę daleko za sobą razem z kilkoma innymi pocałunkami, które otrzymałem. Były też pocałunki z Itachim, takie jakie były, ale one były zbyt różne by porównywać je z tym. I był też pocałunek, który dzieliłem z Orochimaru kilka dni temu, ale to też nie było to.
Przyszczypnąłem koniec jego języka zębami, ale zamiast jęku rozkoszy wydobyłem z niego tylko chrząknięcie. Chciałem usłyszeć od niego coś mocniejszego, wydobyć z niego jakąś reakcję. Wydało mi się, że zrozumiał o co mi chodzi, ale przerwał pocałunek, zostawiając mnie nieco sfrustrowanego.
-Innym razem, mój Sasuke. Innym razem.
Tym razem “mój Sasuke” nie wywołało we mnie ochoty, aby na niego wrzeszczeć, wręcz przeciwnie, zaczynałem czuć się zaszczycony tym tytułem. Jednak ja nigdy nie ośmieliłbym się odezwać do niego w ten sposób. Przytulił mnie mocno do swojej chłodnej piersi. Chciałem zaprotestować, wyrwać się z zasięgu jego dotyku, ale nie miałem dostatecznie dużo energii i wytrzymałości, żeby się z nim szarpać. Powoli odpłynąłem w sen, przytulony do jego gładkiego ciała, słuchając piekielnego rytmu tego zimnego serca.
Ciąd dalszy niedługo, jestem już w trakcie tłumaczenia.
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Yeah, 2 rozdział ^^
Super! Błędów się nie dopatrzyłam (a szukałam? xD). Oros potrawi być słodki? Dla mnie szok roku! Ogólnie super!

Cytat:

Ciąd dalszy niedługo, jestem już w trakcie tłumaczenia.



ow yeah! Na to się czeka ^^
A uchyl rąbka tajemnicy - będzie tam jeszcze jakiś inny paring (tu mam główni na myśli Itasasu)? I czy w następnym rozdziale będzie ostrzej? xP
"Zemsta musi być proporcjonalna do bólu, goryczy i poniżenia..."
Uchiha Saii kolejny naprawdę nieźle przetłumaczony rozdział :D Akcja rzeczywiście rozwija się ku mojemu ogólnemu zadowoleniu :P Podoba mi się, że oprócz myśli Sasuke pojawiaja się też Orochimaru (chociaż i tak nadal nienawidzę Oro i dość "ciężko" się czyta o nim jako o kimś wrażliwym xP). Czekam na kolejne!
Hej! Chwila! Moment! Zaraz, zaraz...

Cytat:

szukałam bety ze znajomością angielskiego, ale nikt się nie zgłosił więc musze sobie radzić sama


Jeśli chcesz, mogę Ci pomóc:)))

Aggie-chan napisał/-a:


A uchyl rąbka tajemnicy - będzie tam jeszcze jakiś inny paring (tu mam główni na myśli Itasasu)? I czy w następnym rozdziale będzie ostrzej? xP

No właśnie czy będzie coś jeszcze innego? Nie powiem że mi się nie podoba lubię czytać yaoi :P I na razie ostro jakoś nie jest ;) Ledwo co się całują :0 o;
No wiesz Kakashamari, jakby od razu zaczęli od seksu, to co robiliby przez kolejne rozdziały? a jest ich 15 i jak tylko będą chętni to przetłumaczę wszystkie.

Kakashamari napisał/-a:

na razie ostro jakoś nie jest ;) Ledwo co się całują :0 o;

wiem, wiem, ale już około 6 parta biorą się do roboty.

AnKANE napisał/-a:

Podoba mi się, że oprócz myśli Sasuke pojawiaja się też Orochimaru

będzie ich więcej, pojawią się też myśli innych postaci, ale nieco później

Aggie-chan napisał/-a:

A uchyl rąbka tajemnicy - będzie tam jeszcze jakiś inny paring (tu mam główni na myśli Itasasu)?

będą inne pairingi, ale nie powiem jakie, tajemnica! straciłabym czytelników jakbym od razu wyjawiła co dalej. Roxita94, możesz oczekiwać rozdziału 3 pt. "O strachu" na pw jutro po południu (jak nie będziesz miała czasu, żeby go wtedy sprawdzić to daj znać, zależy mi na dość sprawnym becie), bo wtedy mniej więcej skończę tłumaczenie. Szczerze to chyba mój ulubiony rozdziałxD

Aggie-chan napisał/-a:

Ogólnie super!

dzięki, Aggie-chan, ale już tak nie cukruj, bo się rozleniwię;-)
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Kobieto, ja zawsze mam czas xD No, no kolejny rozdział niezły, ładnie to wszystko opisane^^ Bo w niektórych yaoicach to od razu tylko sex, sex, sex i jeszcze raz sex, co trzy zdania xD

Roxita94 napisał/-a:

Bo w niektórych yaoicach to od razu tylko sex, sex, sex i jeszcze raz sex, co trzy zdania xD

to właśnie dlatego wybrałam tego ficka! szczerze nie przepadam za samym seksem w fickach, a w tym jak już to robią to zawsze ma to jakiś sens fabularny, a nie tylko gorszenie/zaspokajanie czytelników.

Roxita94 napisał/-a:

No, no kolejny rozdział niezły, ładnie to wszystko opisane^^

to już nie moja zasługa tylko autorki, która udzieliła mi prawa do tłumaczenia i dopytuje mnie ciągle czy się polskim otaku podobaxD

[ Dodano: 08-08-07, 20:46 ]
Dzięki Roxita94, za sprawdzenie błędów! Część IV, Orochimaru i Sasuke pod prysznicem, moja ulubiona xD Enjoy!
Rozdział III
O strachu
Sasuke
Kiedy się obudziłem poczułem dziwne zimno przy mojej głowie. Obróciłem się powoli, żeby zobaczyć co to. Ostatnim co się spodziewałem zobaczyć był ten zboczeniec Orochimaru razem ze mną w łóżku, jego łóżku. Patrzył na mnie uśmiechając się sadystycznie. -Jak się spało, mój Sasuke? Zdenerwowany przełknąłem ślinę i zacząłem się zastanawiać nad pierwszą uprzejmą rzeczą jaką mógłbym mu powiedzieć. To było bardzo niezwykłe z mojej strony. -Dobrze, Sir. Normalnie nie używam "sir" , ale cholera, ja nigdy nie używam mówiąc do niego żadnych -sama, -san ani temu podobnych tytułów jak jego zwolennicy. Ale tym razem czułem się dziwnie, a to była akurat jedyna rzecz, która przyszła mi do głowy.
-Sir? Nie musisz się tak do mnie zwracać.
Przysunął usta do mojej szyi i zaczął ssać wrażliwe ciało w tym miejscu. To nie było brutalne jak jego zwykłe pieszczoty, to było nadzwyczaj delikatne. Chciałbym, żeby jego dotyk był brutalny, bolesny, może wtedy nie lubiłbym go tak bardzo. To przyniosło wspomnienia poprzedniej nocy. Odruchowo (a może tylko się oszukuję?) wyciągnąłem szyję, żeby dać mu więcej. Ale gdy tylko to zrobiłem oderwał usta od mojego ciała i oparł głowę na moim czole. Kolejne zupełnie obce dla mnie błazeństwo, ale i tak przyjemne. -Potrzebujesz kąpieli. -stwierdził spokojnie. Podniósł się z łóżka i skierował do łazienki. Nie ruszyłem się, zostałem w pościeli życząc sobie, ale nie śmiejąc mieć nadziei, że nie zauważy, że nie poszedłem za nim.
-Chodź. -jego głos był zimny, nie wiem co stało z tym miękkim tonem jakim dopiero co się do mnie zwracał. To co powiedział nie było stwierdzeniem, ale ostrym rozkazem. Wstałem i niechętnie za nim podążyłem. Kiedy weszliśmy do łazienki, zamknął drzwi i objął mnie w pasie.
-Sasuke. -wyszeptał, jego oddech zatańczył na delikatnej skórze mojej szyi. Znów mówił tym samym miękkim głosem. Zdumiewające jak szybko potrafił zmieniać ton głosu, ot tak po prostu. Nie chciałem wiedzieć jak wiele razy przydała mu się ta użyteczna umiejętność. Poczułem jak jego zimne ręce osuwają się w wzdłuż mojego ciała, wsunął palce za brzegi mojej bielizny i powoli, prawie delikatnie zsunął ją ze mnie. Spowrotem podniósł dłonie i oparł je na moich biodrach. Po chwili cofnął się ode mnie i wyszeptał: -Sasuke...
Od razu zrozumiałem o co miał na myśli, więc pomogłem mu pozbyć się reszty ubrania. Minął mnie i podszedł do drzwi kabiny prysznicowej. Czułem się zakłopotany, nie tylko dlatego, że byłem nagi, ale głównie ponieważ on był rozebrany przede mną. Musiałem starać się, żeby nie patrzeć na jego silne ciało, ale to było naprawdę trudne, trzymanie cały czas wzroku wbitego w podłogę. Cieszyłem się, że jest odwrócony do mnie tyłem. Usłyszałem jak odsunął drzwi prysznica, ale nie spojrzałem na niego, zrobiłem to dopiero gdy się do mnie odezwał.
-Sasuke. -nie musiał mówić nic więcej poza moim imieniem. Tak jak poprzednio od razu wiedziałem, co ode mnie chce. Ostrożnie wszedłem do kabiny, starając trzymać się jak najdalej od niego. Jak najdalej od mężczyzny, który wywierał na mnie tak silny wpływ. Orochimaru
Starał się odsuwać ode mnie, widocznie przerażony tym co mógłbym mu zrobić. Myślę, że nadszedł czas, żeby jego koszmary się sprawdziły. Ale czy naprawdę to był strach? Dlaczego obawiać się czegoś co wie się, że będzie przyjemne?
Złapałem go i przycisnąłem do ściany, unosząc go tak, że ledwie czubkami palców mógł dotknąć podłogi. Bycie wyższym do niego znów się opłaciło. Usłyszałem jęk wydobywający się z jego teraz rozchylonych ust. Przycisnąłem go mocniej, bardziej wymagająco.
-Uspokój się, mój Sasuke.
Sięgnąłem na półkę i złapałem butelkę szamponu. Wycisnąłem trochę na rękę i szybko przebiegłem palcami przez jego włosy. Delikatnie masowałem mu skórę jednocześnie rozczesując jego niesamowicie czarne kosmyki. Czułem, że powoli zaczyna się relaksować pod moim dotykiem. Dobrze, to sprawi, że wszystko stanie się znacznie łatwiejsze. Pozwoliłem moim dłoniom obsunąć się w dół tego gibkiego ciała do jego perfekcyjnych bioder. Zamarł, a później szybko chwycił moje nadgarstki starając się powstrzymać mnie od pójścia dalej. Spojrzał na mnie, z łatwością mogłem wyczytać panikę w jego oczach.
-Nie możemy teraz tego mieć, prawda mój Sasuke? Nie wolałbyś, żebym ci pokazał, że nie ma się czego obawiać?
Nie dałem mu czasu na odpowiedź. Przycisnąłem go najmocniej jak mogłem do ściany i kiedy otworzył usta, żeby zaprotestować pocałowałem go. Ucisk na moich rękach powoli słabł, aż w końcu przestał istnieć. Ręce Uchihy wystrzeliły i zagłębiły się w moich włosach. Pogłębiłem pocałunek zmuszając go do jęku i mocniejszego pociągnięcia moich włosów. Kiedy spróbował odwzajemnić pocałunek, odsunąłem się od niego, zarabiając dobie niezadowolone spojrzenie. A więc to lubił, skoro chce więcej będzie się musiał bardziej postarać. I ten cholerny chłopak postarał się od razu. Wyciągnął się i pocałował mnie ciągnąc mnie w dół, do swoich czekających ust. Jego niedoświadczone wargi pracowały z moimi. Nagle ból przeszył mój kręgosłup i pochyliłem się silnie do przodu. Stracił równowagę i upadł na plecy. Zanim zdołał cokolwiek zrobił klęczałem nad nim i ssałem jego szyję. Zauważyłem, że próbował co zrobić, zabrało mi chwilę zanim zrozumiałem co to było. Starał się zamienić nasze pozycje. A więc zdecydowanie lubił grać o dominację. Więc w porządku, niech gra się rozpocznie! To jest właśnie to co chciałem, ale do cholery nie teraz! Nie teraz kiedy musiałem z nim jeszcze dzisiaj popracować, no ale w końcu z tego też mogło wyniknąć coś ciekawego. Uśmiechnąłem się do swoich myśli. Przeniosłem głowę z jego szyi do jego klatki piersiowej. Będzie musiał poczekać na swoją grę, nauczyć się najpierw zasad a potem iść krok za krokiem. Wymruczałem to co trzeba do jego teraz mokrej piersi:
-Sasuke, muszę skończyć mój prysznic.
Normalnie bym tego nie powiedział, ale nie powinienem myć się w zimnej wodzie. Wyglądał na niezadowolonego z moich słów, ale cóż, będzie musiał się nauczyć. Uśmiechnąłem się.
-Oh, nie martw się, mój Sasuke. Ciągle będziemy blisko.
Zobaczyłem, że jego policzki zaróżowiły się z zakłopotania. To nie czas, żeby się rumienić, ale mimo wszystko jego niewinność jest dla mnie atrakcyjna.
-Moje włosy, Sasu-ke... -pozwoliłem każdej sylabie jego imienia powoli wymknąć się z moich ust. Zgodził się, z resztą nie miał wyboru. Stanął za mną i zaczął powoli wmasowywać szampon w moje włosy. Nienawidzę tego, ale muszę się przyznać, że jak na takiego niewinnego nastolatka, wiedział jak to robić. Chciałem, żeby czas cały czas się powtarzał, a jego ręce nigdy nie opuściły moich włosów. Ale jest też masa innych rzeczy, które może zrobić swoimi wspaniałymi rękami. Kiedy spłukał szampon z moich włosów, złapałem gąbkę, wziąłem mydło i szybko umyłem swoje ciało. Jedno mnie zdziwiło, nie patrzył na mnie tylko znów na ścianę. Spojrzał na mnie spowrotem kiedy przeniosłam gąbkę na jego ciało i zacząłem powoli myć jego gładką skórę. Wszystko było w porządku aż do momentu kiedy zszedłem niżej niż tego chciał.
-Orochimaru, proszę pozwól mi to zrobić samemu.
Chciałem to zrobić dla niego, ale w końcu ten czas też nadejdzie. Pozwolę mu zdobyć trochę pewności siebie z jego wspaniałym ciałem, które tak bardzo chciałem uczynić swoim własnym. Kiedy Uchiha skończył i wyszliśmy spod prysznica, złapałem ręcznik i owinąłem go opiekuńczo wokół jego bioder. Upewniłem się, że udało mi się go przy tym dotknąć, im więcej kontaktu tym lepiej. Wziąłem drugi ręcznik i wytarłem jego włosy. Gdy pozbyłem się z nich nadmiaru wody, zacząłem je przeczesywać palcami starając się wyczesać ostatnie splątania, które w nich jeszcze były. Nie było ich dużo, dzięki temu, że już wcześniej pracowałem nad jego włosami. Zastanawiałem się czy nie skrócić mu fryzury do takiej jaką miał gdy do mnie przyszedł po raz pierwszy. Nie jestem pewien, może pozwolę mu zdecydować później. Kiedy skończyłem się wycierać odwróciłem się do niego planując, że go pocałuję. Ale to co zobaczyłem było lepsze niż pocałunek. Zobaczyłem jak jego oczy wędrują w dół mojego ciała, aż do mojego członka. Wreszcie spojrzał! Postanowiłem się z nim podrażnić.
-To nie ładnie tak się gapić.
Chciałem spytać: "Podoba ci się to co widzisz?", ale mogłem powiedzieć, że był dostatecznie zawstydzony i bez tego. Momentalnie odwrócił głowę i oderwał spojrzenie ode mnie. Złapałem go za brodę i obróciłem go twarzą do mnie.
-W porządku, Sasuke. -zrobiłem przerwę o długości może jednego oddechu i dodałem. -Ciesz się tym co widzisz.
Zaczerwienił się jeszcze bardziej słysząc moje słowa. Uklęknąłem i delikatnie ściągnąłem z niego ręcznik. Teraz jego dolna część była wyeksponowana dla mnie. Poczułem jak spina się i chce zaprotestować kiedy tak zrobiłem, jest taki nieśmiały na punkcie swojego wspaniałego ciała, ale to jest tylko atrakcyjniejsze dla mnie. Musnął palcem koniuszek jego męskości, ale zrobiłem to bardzo szybko. Wiedziałem, że moje ciało tak bardzo pragnie uczynić znacznie więcej. Ale nie mogłem sobie na to pozwolić, chciałem, żeby był pewien, że tego chce i później nie żałował. Dopiero zaczynał czuć się pewnie ze mną, nie chciałem tego popsuć. Podniosłem się i zobaczyłem jego rozszerzone oczy. Uśmiechnąłem się.
-Podoba mi się to co zobaczyłem. -pozwoliłem temu prowokującemu zdaniu opuścić moje usta. Chwilę stałem bez ruchu, a później pochyliłem się i pocałowałem go tuż nad prawym okiem. Wyczułem jak jego ręce wyciągają się do mnie prosząc bym się schylił, opuszczając usta na wysokość jego. Zdecydowałem, że pozwolę mu mieć trochę kontroli, cholera, to może być znacznie bardziej zabawne niż oglądanie jak się czerwieni. Przycisnął usta do moich. Jego wargi były tak niedoświadczone, ale to tylko czyniło to ciężkie doświadczenie lepszym. Czułem jego mały język na swoich wargach, w zasadzie był on w rozmiarze normalnym dla kilkunastoletniego chłopca, Sasuke naprawdę urósł w ciągu ostatnich dwóch i pół roku. Po prostu w porównaniu do mojego języka, jego był taki malutki. Otworzyłem usta dopuszczając go do ich wnętrza. Musiał pamiętać to co robiłem wcześniej, bo inaczej mógłbym sądzić, że ma jakieś doświadczenie. Wyrzuciłem te myśli z mojego umysłu, on nie mógł -był po prostu moim Sasuke. Ale kiedy spróbował pocałować mnie mocniej okazało się, że nawet jeżeli miał praktykę było to naprawdę niewiele. Pocałunek całkowicie stracił na profesjonalizmie, sądzę, że ostatnim razem gdy się całowaliśmy zbyt skupiał się na zapamiętywaniu moich ruchów. Nie przeszkadzało mi to, że nie potrafił. Chciałem, żeby całował naturalnie, chciałem by całowany przez Sasuke. Kiedy oderwał się ode mnie, niteczka śliny pozostała między nami. Kolejny dowód na jego brak doświadczenia i umiejętności, dowód tego co zrobiliśmy i tego jak wiele ciągle miał do nauczenia. Dotknąłem palcem nitki i przeniosłem ją na jego usta. Naprawdę miał słodkie wargi anioła. Mój anioł. Mój Sasuke. Przysunąłem ust do jego ucha.
-Ubierz się na trening, Sasuke. -poleciłem cichym głosem. Nie sądzę, żeby to było to co chciał usłyszeć, ani też to co ja chciałem powiedzieć. Pozbierał swoje rzeczy, ubrał się i wyszedł z łazienki. W chwilę kiedy to zrobił obserwowałem go dopóki nie zniknął mi z oczu. "Mój Sasuke" pozwoliłem jego imieniu przepłynąć przez moje wargi tak, aby nie mógł mnie słyszeć, to było do usłyszenia tylko dla mnie.
CDN.
Proszę o komentarze, autorka jest bardzo ciekawa co myślicie o jej ficku. Wysyła mi maile, w których o to pyta.
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke

Uchiha Saii napisał/-a:

Nagle ból przeszył mój kręgosłup i pochyliłem się silnie do przodu

Oro... Czyżby reumatyzm? xD

Uchiha Saii napisał/-a:

Kiedy oderwał się ode mnie, niteczka śliny pozostała między nami.

Łee... Fuuu... To jest... To jest potworne xD

Wow... Zaczyna się robić poważniej. Czekam na next part. A fick jest świetny.

Pozdrów Autorkę.
O...M...G...
Masz konakt z autorką, co nie? Weź ją uściskaj z całej siły od ytakiej jednej fanatyczki yaoi *.*
Part jest cudny. Kurczę, ich znajomość się rozwija... Ale żeby Oro takie rzeczy gadał? Że Sas jest słodki? To takie... Takie.... Nie Orosiowe XD
No już, nie czepiam się... Tylko dostaję ADHD z niecierpliwością wyczekując następnego parta *.*
I jeszcze raz co do pani Autorki... Wyściskaj ją tak, aż jej zebra połamiesz. *.*

S.n.G. napisał/-a:

I jeszcze raz co do pani Autorki... Wyściskaj ją tak, aż jej zebra połamiesz. *.*

kontakt mailowy, ale wyślę jej ściskającego maila

Cytat:

Tylko dostaję ADHD z niecierpliwością wyczekując następnego parta *.*

postaram się na jutro, ale nie wiem.

S.n.G. napisał/-a:

Kurczę, ich znajomość się rozwija...

tjaa, w kazdym parcie coraz bardziej... heh, aż inni będą zazdrościć Orosiowi słodkiego Saska

Kakashamari napisał/-a:

Pozdrów Autorkę.

na pewno się ucieszy
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Nooo, nareszcie przyszedł czas na przeczytanie twojego opka *zaciera łapki*
Ogólnie super! Nareszcie się zaczyna coś dziać :D yaoi! :3
Błędów nie widziałam (bo nie szukałam xD). Ogólnie super jak zwykle, czekam na kolejną część ^^
PS. mimo że nie cierpię OroSasu to to się czyta bardzo przyjemnie i szybko noo, chyba że gadasz akurat na krzykaczu xD
"Zemsta musi być proporcjonalna do bólu, goryczy i poniżenia..."
Heh robi sie coraz ciekawiej, naprawde nie moge sie doczekac kolejnych epków... Kurde gołego Sasuke oczywiscie moge sobie wyobrazic, ale Oro nigdy :/ ta biała cera... no nie moge sobie tego wyobrazic...
Uznania dla autorki ficka ^^
Oj.
Są błędy i to brzydkie.
Brak spacji przy niektórych myślnikach, momentami widac było przecinki w nieodpowiednich miejscach, stylistyka trochę leży...

Zresztą, po co ja to piszę?
Zaznaczone było na samym początku, że to opowiadanie jest kogoś innego, więc skupić się trzeba na treści :]

Fabuła bardzo fajna - typowe yaoi.
Może i nie jestem wielką fanką tej tematyki, ale czytanie sprawia mi dużą przyjemność.
Akcje z Sasuke i Oro są świetne.
Podobała mi się szczególnie ta pod prysznicem.
Sytuacja ze śliną była trochę... niesmaczna ^^`

Możesz w moim imieniu pogratulować autorce wyobraźni na pisanie takich yaoi :]
Czekam na kolejną część.

Uchiha Saii napisał/-a:

Proszę o komentarze, autorka jest bardzo ciekawa co myślicie o jej ficku. Wysyła mi maile, w których o to pyta.


No to możesz jej śmiało powiedzieć, że ten fick jest cudowny! X3

Akcja coraz bardziej się rozkręca i hmmm.... wciąga :P Każda część jest coraz bardziej "pikantna" - And I like it! >.<
Naprawdę pochwalam zarówno warsztat Autorki jak i tłumaczki ^^'
Uchiha Saii wspaniały wybór ficka do tłumaczenia. Czekam na kolejne party :)
Piąta część! dzięki wielkie dla Roxity94 za bycie wspaniałą betą i jeszcze lepszą tłumaczką, bez której tej części chyba bym nie przetłumaczyła. Enjoy!
Rozdział IV
O przeszkadzaniu
Wkrótce po tym, jak wróciłem do pokoju i zamknąłem za sobą drzwi, oparłem się o nie i wziąłem głęboki oddech. Czemu to tam się stało? Jak mogłem pozwolić mu, dotykać siebie w ten sposób? I jak mogłem pożądać jego dotyku? Robię to, co on powie, pragnę go, jego ciała. Nie mogę sobie z tym poradzić. Jego zimne dłonie były czymś, na co ja mocno reagowałem. Moje ciało krzyczało o więcej, w jednej chwili stałem tam, a w następnej trzymałem język w jego własnych ustach i smakowałem je, jak nigdy. Czy to źle, że nie chciałem aby spowrotem odesłał mnie do mojego pokoju, żeby on na nowo mnie dotykał? Kiedy robił to, czułem się zaskoczony, ale to było naprawdę przyjemne i pod wpływem jego dotyku zacząłem się relaksować. Długo już nie czułem czegoś tak wspaniałego jak teraz. Potrzebowałem czyjegoś dotyku, a Orochimaru dawał mi to co chciałem. Wyjąłem z szafy ubrania i przebrałem się, na trening. Odruchowo przeczesałem palcami włosy. Nie wiem czemu to zrobiłem, ale wziąłem z szuflady gumkę i zacząłem zaplatać sobie włosy. Nie jestem pewien gdzie nauczyłem się tego, widać to przyszło całkiem naturalnie. Uśmiechnąłem się do siebie. Orochimaru był powodem, dla którego tak dbałem o swoje włosy.
Kiedy skończyłem, wyszedłem z pokoju, a w holu przypadkowo natknąłem się na Kabuto i zapytałem:
-Hej, jest tu gdzieś może jakieś lustro?
Spojrzał na mnie i odpowiedział po chwili namysłu:
-Tak, jest w korytarzu po prawej stronie, trzecie drzwi na lewo. -Przerwał by wziąć głęboki oddech i kontynuował -Tak czy inaczej, widzę że w końcu zająłeś się swoimi włosami? Czy tak nagle zacząłeś interesować się własnym wyglądem? -ton jego głosu, wskazywał na mieszankę rozbawienia z rozdrażnieniem.
Widocznie bawiło go to, że wie więcej niż ja. Podziękowałem mu od niechcenia i począłem szukać drzwi prowadzących do głównej łazienki. Kabuto nie kłamał, lustro było olbrzymie. Spojrzałem z lękiem na swoje odbicie obawiając się, że zobaczę Itachiego, ale na szczęście to byłem ja, już nie tak podobny. Musiałem w nocy dobrze się wyspać, nie miałem przekrwionych oczu, można nawet powiedzieć, że byłem zadowolony ze swojego wyglądu. Nigdy nie powiedziałbym o sobie, że jestem próżny, ale do cholery, jeśli chcę popatrzeć na siebie, to nie ma w tym żadnego problemu. Przypomniałem sobie o Orochimaru. Wybiegłem z pomieszczenia, w którym się znajdowałem i popędziłem w kierunku wyznaczonego miejsca. Orochimaru już mnie oczekiwał.
-Sasuke, co zajęło ci tyle czasu? - zapytał spokojnie, choć zniecierpliwionym głosem. -Nic, nic, przepraszam.
Mogłem oczywiście powiedzieć prawdę, chociaż by mu się to nie spodobało. -Dobrze, w takim razie kontynuujemy. Musimy popracować nad blokadą ciosów i doprowadzić twoje ataki do perfekcji, ale trzeba będzie poćwiczyć bez broni...-stanął za mną i odebrał mi moja katanę. -Stałeś sie o wiele silniejszy niż przed dwoma laty, ale są takie chwile kiedy musisz użyć własnego ciała.
Nie obchodziło mnie co będziemy robić, dopóki to sprawiało że staję się silniejszy. Silniejszy od tego drania! Jeden cios. Drugi. Trzeci. Wiedziałem, ze jestem lepszy niż dwa lata temu, ale miałem też pewność, że gdyby Orochimaru chciał walczyć ze mną swoją całą siłą nie miałbym szans. Dostrzegłem jego cios. Zablokowałem, a sam na nowo przystąpiłem do ataku. Kopnąłem go w nogę, chybiony pomysł. Poczułem jego dłoń zaciskającą się na moim ramieniu. Szarpnął mnie ciągnąc w dół, a ja padłem na kolana, próbując utrzymać równowagę. Nie, nie mogę sie poddać. Odwróciłem się najszybciej jak mogłem do mojego mistrza i z całej siły uderzyłem go w skroń. Bez efektu. Szarpnąłem go, jeżeli ja mam upaść to on razem ze mną. Nie spodziewał się tego, przewrócił się na mnie całym sowim ciężarem. Powietrze wyrwało się ze mnie gwałtownie, gdy udało mi się odzyskać oddech. Unosił się na rękach nieco ponad mną.
Roześmiał się.
-Ściągasz przeciwnika razem z sobą w dół? To całkiem sprytne, ale nie powinieneś upadać jako pierwszy. Nie pozwól przeciwnikowi się przewrócić, to ty masz kontrolować sytuację. Zawsze.
Roześmiał się, wkurwił mnie naprawdę, będę kontrolował sytuację. Z nagłym przypływem siły popchnąłem go i złapałem za boki mocno spychając go na plecy. Nie spodziewał się tego i po chwili leżał na plecach. Teraz to ja pochylałem się nad nim z uśmiechem.
-Nie dekoncentruj się i nie pozwalaj wrogowi mieć przewagi nad tobą. -pouczyłem go. Zachichotał i oblizał usta.
-Może ja lubię kto ktoś ma nade mną przewagę.
Poczułem, że się czerwienię. Uśmiechnął się i wyszeptał mi do ucha.
-Choć tak w zasadzie nie jestem zbyt uległy.
Chciałem mu coś odpowiedzieć, ale nie dał mi takiej możliwości. Pocałował mnie szybko, prawie błyskawicznie w usta i zamienił nasze pozycje. Spowrotem leżałem pod nim.
-Ale wygląda na to, że ty jesteś uległy. -po prostu musiał coś dodać. Pozwolił swojemu językowi wsunąć się za moje ucho. Poczułem, że znów się czerwienię, ale udało mi się zdobyć dostatecznie dużo odwagi, żeby coś odpowiedzieć. Jeżeli chciał flirtować, to proszę bardzo.
-Jesteś zadowolony z mojej uległości.
Na chwilę oderwał się od mojego ucha, pomyślałem, że może mnie zaatakuje, ale on tylko roześmiał się i wtulił w moją szyję.
-Tak, mój Sasuke. Cieszę się, że jesteś uległy, ale ty też powinieneś.
Zaskoczyło mnie to.
-Jak to? -spytałem.
-Niedługo się dowiesz. -znów wykrzywił wargi w lekkim uśmieszku.
Spróbowałem usiąść, ale popchnął mnie w dół i złapał moje usta swoimi. Jęknąłem cicho z zaskoczenia, że udało mu się tak mnie złapać. Zachichotał w moje usta i zaczął mnie całować. Jego ręce powoli powędrowały do dekoltu mojego kimona. Część mojego torsu jest zawsze wyeksponowana, ale on rozsunął ubranie całkowicie.
-Co jeśli ktoś nas zobaczy? -spytałem zaniepokojony. Naprawdę nie chciałem, żeby to się stało. Nikt nie powinien mnie widzieć w takiej sytuacji, półnagiego pod nim. Przesunął językiem po moim obojczyku i odpowiedział.
-Nawet jeśli ktoś nas zobaczy to mnie nie powstrzyma, nie przeszkodzi nam. -urwał i dokończył. -Nie przeszkodzi mi w zrobieniu tego.
Nie miałem nawet sekundy czasu, żeby przemyśleć to co powiedział. Jęknąłem kiedy zatrzymał usta na moim sutku. Poczułem, że się uśmiecha, a później zaczyna go ssać i lekko przyszczypywać zębami. Myślałem, że mogę się kontrolować, ale kiedy jego dłoń powędrowała w dół i złapał mojego członka przez ubranie nie mogłem wytrzymać.
-Orochimaru! -krzyknąłem, ale nie z bólu tylko z czystej przyjemności. Jego ręka błyskawicznie cofnęła się i znów była na moje piersi. Jego dotyk był taki... taki... Nie mogłem znaleźć słów by go opisać. Kiedy on pieścił moją klatkę piersiową, zastanawiałem się czy jest coś co ja mógłbym zrobić dla niego. Nie śmiałem nawet myśleć o czymś takim jak złapaniu jego członka, nie, na coś takiego bym się nie odważył. Ale mogę spróbować coś innego, zmusić go, żeby jęczał moje imię. Ale cholera, ktoś nam przeszkodził.
Poczułem zbliżającą się znajomą chakrę.
-Kabuto! -ostrzegłem, ale Orochimaru uciszył mnie.
-Cii, po prostu czuj mój dotyk.
Skinąłem głową. Chwycił moją dolną wargę delikatnie zębami i leciutko ją przygryzał. Jęknąłem cicho, zmusił mnie do zapomnienia o naszym “gościu”. Jęknąłem głośniej gdy chwycił mnie za udo i przesunął dłonią po jego wewnętrznej stronie. Kabuto podszedł i głośno chrząknął usiłując zwrócić na siebie naszą uwagę.
-Orochimaru-sama, przykro mi, że przeszkadzam, ale mam nowe informacje o Wiosce Ukrytej we Mgle.
Kabuto nie wydawał się zaskoczony widząc nas razem, tak jakby to było coś co widział wcześniej, albo spodziewał się zobaczyć. Rumieniłem się tak mocno, że to już nawet nie było zabawne. Orochimaru nie wyglądał na kogoś kto zmartwił się, że zostaliśmy przyłapani na “okazywaniu uczuć” -żeby to ładniej nazwać.
-W porządku, zaraz przyjdę, Kabuto-kun.
Orochimaru nie oderwał nawet na chwilę oczu ode mnie, nawet gdy mówił. Czułem, że Kabuto odchodzi, ale to wcale nie sprawiło, że poczułem się lepiej.
-Nie ma powodu, żeby być aż tak zawstydzonym, mój Sasuke. -zwrócił się do mnie słodkim głosem. -Bo ja jestem z tego dumny.
Pocałował mnie delikatnie w usta, chciałem pogłębić pocałunek, ale on zaczął się wycofywać. Nie pozwoliłem mu na to, złapałem go za szyję i pociągnąłem spowrotem na siebie. Musiał to planować, bo pozwolił pocałować się jeszcze raz, ale to był ostatni raz. Wstał, a potem podał mi rękę pomagając mi się podnieść. Kiedy wstałem objął mnie i stanął za mną opierając brodę na moim ramieniu. Pogładził mój warkocz.
-Cieszę się, że dbasz o siebie dla mnie. -westchnął. -Lepiej pójdę i wysłucham tych informacji.
Złapał mnie za rękę i poszliśmy. Nie trzymaliśmy się cały czas, ale nigdy nie traciliśmy kontaktu. Kiedy weszliśmy do środka, odwróciłem się do niego i cmoknąłem go w usta. Skierowałem się do drzwi, kiedy już położyłem dłoń na klamce usłyszałem jak mówi:
-Poprawiasz się.
Nie musiał mi tego mówić, już to wiedziałem.
CDN
Damn Kabuto! czemu on zawsze musi przeszkadzać!? xD
Autorka dziękuje Wam za te wszystkie miłe komentarze.
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Ostatnio zmieniony przez Uchiha Saii 10 Sie 2007, o 12:42, w całości zmieniany 1 raz
^^ No nie musisz mnie tak wychwalać, bo się w sobie zamknę xD
Coraz więcej sie dzieje^^ I gitara.
Ogółem dobrze że wybrałaś tego ficka, przyjemnie się go czyta.
IIK!!! >.< Yaoi!

Uchiha Saii napisał/-a:

Pogładził mój warkocz.


WoW! Uchiha w warkoczykach! Chciałabym to zobaczyć!

Uchiha Saii napisał/-a:

i znów była na moje piersi.

Sasek ma piersi? o.O Chyba tors.

Uchiha Saii napisał/-a:

Rumieniłem się tak mocno, że to już nawet nie było zabawne.

Nie lepiej napisać że spalił cegłę? xD

Kolejny argument żeby ukrócić życie Kabuto! Jak on mógł! ;(
Część jak zwykle boska... Dziękuję, Uchiha Saii, no i oczywiście Roxita94 - za betowanie ^^
A teraz...

Uchiha Saii napisał/-a:

-Nawet jeśli ktoś nas zobaczy to mnie nie powstrzyma, nie przeszkodzi nam. -urwał i dokończył. -Nie prezszkodzi mi w zrobieniu tego.
Nie miałem nawet sekundy czasu, zeby przemyśleć to co powiedział. Jęknąłem kiedy zatrzymał usta na moim sutku. Poczułem, że się uśmiecha, a później zaczyna go ssać i lekko przyszczypywać zębami.



W tym momencie S.n.G. podskoczyło ciśnienie.

Uchiha Saii napisał/-a:

Myślałem, że mogę się kontrolować, ale kiedy jego dłoń powędrowała w dół i złapał mojego członka przez ubranie nie mogłem wytrzymać.
-Orochimaru! -krzyknąłem, ale nie z bólu tylko z czystej przyjemności.



W tym dostała krwotoku z nosa.

Uchiha Saii napisał/-a:

Poczułem zbliżającą się znajomą chakrę.
-Kabuto! -ostrzegłem, ale Orochimaru uciszył mnie.
-Cii, po prostu czuj mój dotyk.
Skinąłem głową. Chwycił moją dolną wargę delikatnie zębami i leciutko ją przygryzał. Jęknąłem cicho, zmusił mnie do zapomnienia o naszym “gościu”. Jęknąłem głośniej gdy chwycił mnie za udo i przesunął dłonią po jego wewnętrznej stronie. Kabuto podszedł i głośno chrząknął usiłując zwrócić na siebie naszą uwagę.
-Orochimaru-sama, przykro mi, że przeszkadzam, ale mam nowe informacje o Wiosce Ukrytej we Mgle.



A w tym spadła z krzesła, po czym podniosła się z rządzą mordu na Kabuto w oczach >>
Kurczę, teraz będę latać po domu jak kot z pęcherzem i jęczeć "Ja chcę nową część, nową część!". xD
Lepiej zainwestuj w waciki do nosa, bo jak zaczną się kochać to zakrwawisz sobie cały pokój!

S.n.G. napisał/-a:

podniosła się z rządzą mordu na Kabuto w oczach

też taką miałam, ale potem jest jeszcze bardziej wkurzający monet z Kabuto w roli głównej, więc lepiej go zamordować po tym następnym.

S.n.G. napisał/-a:

Dziękuję, Uchiha Saii, no i oczywiście Roxita94

jesteśmy obie bardzo wdzięczne! a następna część jutro wieczorem albo pojutrze, nie wiem czy się wyrobię z tłumaczeniem

Kakashamari napisał/-a:

WoW! Uchiha w warkoczykach! Chciałabym to zobaczyć!

hmnnn, ja też! ale to był jeden warkocz, z Saskiem nie jest jeszcze tak źle żeby robić ich więcejxD
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke

Uchiha Saii napisał/-a:

zacząłem zaplatać sobie włosy


Jakos mi ten kawalek nie pasuje.... Jeszcze tam ze dwie literówki.
Ficzek faktycznie fajny, przyjemnie sie czyta...no i yaoi XD Dobrze ze nawet szybko i sprwanie idzie Wam to tłumaczenie. Oby tak dalej :)

Uchiha Saii napisał/-a:

Kakashamari napisał/a:
WoW! Uchiha w warkoczykach! Chciałabym to zobaczyć!
hmnnn, ja też! ale to był jeden warkocz, z Saskiem nie jest jeszcze tak źle żeby robić ich więcejxD


haha Xd a moze dredy? XD (zart oczywiscie^^)
Gratulacjom nie ma końca X3 Tak więc naprawdę kolejny kawał dobrej roboty zarówno ze strony Uchiha Saii jak i jej bety: Roxita94 :D Gambatte!

Ta część trochę mnie zaskoczyła, a mianowicie postać Sasuke. Jakoś to jego pizdrzenie się przed lustrem jakoś mi nie pasuje. Rozumiem, że Oro zaczyna go pociągać, ale czemu robi z siebie takiego lalusia? :P

Pomimo to bardzo przyjemnie się czytało, a Kabuto to powinien w kolejnej części zaznać uszczerbku na zdrowiu (tak, aby już nie przeszkadzał >.<).

I jak zwykle: czekam z niecierpliwością na kolejną część xD
Yeah! Sasek coraz bardzoej pragnie Oro. I o to chodzi ^^
Hehe, bo jeszcze się Sasuke w sobie zakocha i co będzie? xD

Cytat:

-Może ja lubię kto ktoś ma nade mną przewagę.



Cooo? oroś lubi być uke? Lol, tego bym się po nim nie spodziewała xD On mi wyglada na urodzonego seme. Noo, przynajmniej w wypadku paringu OroSasu xD

K***A >=] KILL KABUTO!!! GRRR!!

Yeah, robi się coraz ciekawiej! Czekam na następną część... *uśmiech zboczeńca*
"Zemsta musi być proporcjonalna do bólu, goryczy i poniżenia..."
Warkoczyk?
W-warkoczyk?!
Matko Boska.

Część czytało się przyjemnie.
Sceny Sasuke z Orochimaru wywoływały na mojej twarzy wielkiego banana, przez co mama co chwila pytała się 'Coś Ty taka zadowolona?'.
Musiałam minimalizować okno - sprawy bezpieczeństwa ^^`

Jakoś tak szybko mi ta część przeleciała...
Ale nie narzekam i czekam na kolejną ;)
Niezły fick, nie powiem.
Czytam z zapartym tchem, mimo ze paring, jak dla mnie, kiepski.
Niesamowity talent <3 mogłaby się laska trochę podzielić ;>
Cieszę się, że wam się podoba. Od razu bardziej mi się chce tłumaczyć jak wiem, ze ktoś czekaxD Roxita94 dzięki za zbetowanie! jesteś kochana.
Rozdział V
O pewności siebie
Sasuke
To co powiedział do mnie parę godzin temu ciągle dźwięczy w moich uszach. “Poprawiasz się”. Poprawiam się? Miał na myśli mój trening czy okazywanie uczuć? To pytanie nie opuszczało mojego umysłu. Jest jeszcze tyle możliwych odpowiedzi, o których nawet nie chciałem myśleć.
Zastanawiam się co ja w ogóle z nim robię. Wiem, ze to jest złe, ale nie mogę się powstrzymać. To tak dobrze, znów czuć, że żyję, że jest ktoś kto troszczy się o mnie i o to co czuję. Ktoś komu mogę okazywać uczucia. Ale inna część mnie boi się, że to tylko moja dziecinna ignorancja każe mi wierzyć, że za tym może być się coś więcej niż tylko pociąg fizyczny.
Czułem się zmęczony po treningu, choć był on zdecydowanie krótszy niż normalnie. Zmęczenie brało się raczej z tego co robiliśmy. Nie mogę uwierzyć, że Orochimaru nie zdenerwował fakt pojawienia się Kabuto. Wściekałem się na siebie, że to ja leżałem pod nim umierając z zawstydzenia. Orochimaru musi naprawdę myśleć, ze jestem dziecinny albo nie cieszy mnie to co robimy.
Westchnąłem i przekręciłem się na bok. Dlaczego to musi być takie cholernie zagmatwane? Kiedy odchodziłem z wioski myślałem, że zakłopotanie jest jedną z rzeczy, które zostawiam za sobą. Ale teraz było tak samo źle, a nawet jeszcze gorzej. Choć w zasadzie masochistyczna część mnie cieszyła się z tego.
Przekręciłem się ponownie. Nie mogłem znaleźć sobie wygodnego miejsca z tymi wszystkimi myślami przebiegającymi przez mój umysł. Co zrobię gdy znów go zobaczę? To nie było tak jak za pierwszym razem kiedy nie wiedziałem o co mu chodzi. Nie jestem taki głupi, ale nadal nie jestem pewien czego on ode mnie oczekuje. Potarłem dłonią policzek. To takie frustrujące! Czułem się chory, może to dlatego, że prawie nic dziś nie jadłem? Ale widziałem, że tylko się oszukuję.
-Cholera! -rozdarłem się głośno, nie podziałało. Spróbowałem wyłączyć umysł. Po długim czasie rzucania się po łóżku i próbowania uspokojenia się wreszcie zasnąłem.
Sssssssssssssssssssssssss
Poczułem coś bardzo zimnego na mojej twarzy. Odsunąłem się próbując uciec od tego przejmującego chłodu. Na chwilę zniknęło. Myślałem, że już nie wróci, ale myliłem się. Materac ugiął się tak jakby ktoś się na nim położył. Nie mogłem się zmusić do wyrwania ze snu i sprawdzenia co to jest, ale po tym jak ten ktoś objął mnie mocno w pasie, nie musiałem sprawdzać. To było takie przyjemne, takie podobne do tego co czułem za każdym razem gdy on był blisko. Jeśli to był sen, nie chciałem się z niego budzić. Westchnąłem, była zimno, tak zimno...
Orochimaru
Słyszałem jak wzdycha, musiał czuć się naprawdę dobrze, albo przynajmniej zaczynał się tak czuć. Delikatnie głaskałem jego gładkie kosmyki w kolorze nocnego nieba. Były takie cudowne w dotyku, jak cała reszta jego ciała. Słyszałem, jak coś mruknął, zabrzmiało trochę jak: proszę. Zacząłem go gładzić po plecach zataczając małe kółka.
Słyszałem ponownie, że coś mruknął. Tym razem wydało mi się, że słyszę: proszę Orochimaru. Zaciekawiło mnie to. Niestety teraz nie był odpowiedni czas na takie rzeczy, pochyliłem się nad nim i wyszeptałem:
-Ciii, Sasuke, śpij teraz.
Byłem bardzo zadowolony, że mogłem usłyszeć jak Sasuke szepce moje imię. Za pierwszym razem gdy go pocałowałem wyjęczał imię Itachiego, ciągle nie mogłem o tym zapomnieć. Chciałem, żeby był mój i tylko mój. To zupełnie nie w moim stylu, nigdy nie okazywałem uczuć ani nie robiłem tego co inni kochliwi pajace. Ale w młodym Uchiha jest coś co sprawia, że cały mięknę. Cieszę się tylko, że on jest jedyną osobą, która kiedykolwiek zobaczy tą delikatną stronę mojego charakteru. Westchnąłem i przysunąłem go bliżej do siebie. Mruknął coś i wtulił się we mnie. Nie chciałem go budzić, pocałowałem go w szyję i powoli zasnąłem.
Sssssssssssssssssssssssss
Poczułem lekki ruch w moich ramionach. Bez zastanowienia co to może być przycisnąłem to mocniej do mojej piersi. Poczułem opór i dopiero o przypomniałem sobie co a raczej kto to jest.
-Sasuke... -mruknąłem. -Zostań.
Nie zaprotestował, wtulił się tylko mocniej we mnie. Był ciepły, on zawsze jest taki ciepły! Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że powinienem wstać, inaczej Kabuto będzie zastanawiali się gdzie zniknąłem i może mnie szukać.
Przestałem obejmować Sasuke w pasie i powoli siadłem. Przekręcił sie an bok i spojrzał na mnie zaspanym wzrokiem spod w połowie opuszczonych powiek. Musiał się zdrzemnąć kiedy nie pozwoliłem mu wstać. Pogłaskałem go po policzku.
-Ohayo, Sasuke-kun. -przesunąłem palcem wokół jego ust.
-Ohayo... -odpowiedział ciągle zaspany.
Wyglądał uroczo. Cholera, “uroczo” nie było słowem jakie normalnie użyłbym aby go opisać. Ale w tym momencie nie mogłem znaleźć innego, wyglądał po prostu rozkosznie! Wiedziałem, że mógłby tak wyglądać częściej, ale po tym co wydarzyło się między nim, a jego bratem sprawiało, że często nakładał maskę pozornej obojętności. Zastanawiałem się, czy uda mi się pozbawić go tej maski. Chciałem wydobyć z niego jego prawdziwe uczucia i być jedynym, przy którym będzie je okazywał.
-Orochimaru?
Rzucał mi pytające spojrzenia, tak jakby chciał wiedzieć co ja robię razem z nim w jego łóżku. Uśmiechnąłem się lekko, wiedziałem, że będzie chciał wiedzieć dlaczego. Przysunąłem usta do jego ucha i wyszeptałem szczerze:
-Sasuke-kun, nie musisz się obawiać zadawania mi pytań. Nie ważne o co chcesz zapytać.
Powoli przesunąłem palcem wokół nasady jego nosa, wydaje mi się, że to pomogło mu się skupić.
-Dlaczego? -spytał. -Dlaczego robisz to mnie, a nie dla mnie? -odwrócił wzrok ode mnie, jakby zawstydzony własnymi wątpliwościami. A więc to jest to co chciał wiedzieć. Kusiło mnie, żeby powiedzieć mu prawdę, ale zdecydowałem, że tego nie zrobię, raczej mu pokażę.
-Ponieważ... -pozwoliłem moim odpowiadającym ustom spotkać się z jego pytającymi. Jęknął cicho kiedy to zrobiłem. Nie wiem czy to była odpowiedź, której oczekiwał. Mimo, że prosił o więcej, jego dotyk był ciągle tak niewinny. I to właśnie jego niewinność jest tym co najbardziej mnie w nim pociąga. Moje ciało chce zapanować nad nim, sprawić, że będzie czuł. Ale nie mogłem sobie na to teraz pozwolić. Chciałem, żeby powoli nabrał pewności siebie. Żeby zaufał swoim własnym umiejętnościom. Nie chcę go poganiać. Pomimo moich pocałunków, on ciągle nie zbadał każdego zakątka moich ust, cały czas pozostawał przy tym przy czym czuł się pewnie. Chciałem, żeby wiedział, że odkrywanie nowych rzeczy jest dobre, że może być trochę bardziej wymagający gdy jest ze mną.
Owinąłem swój język wokół jego i pociągnąłem go głębiej w moje usta. Nie zaprotestował, nawet dość chętnie przyjął tę zmianę. Gdy przesunął językiem po moim podniebieniu nie mogłem powstrzymać się od jęku. Naprawdę był coraz lepszy. W końcu obaj potrzebowaliśmy powietrza, więc przerwał pocałunek. Kiedy spojrzał na mnie w jego spojrzeniu było coś innego. Tak, nadal był podenerwowany, ale w jego wzroku było coś innego, coś czego nie znałem.
-Orochimaru? -spytał mnie, ale tym razem w jego pytaniu było coś takiego... ostrzejszego. -Umm, czy m-mogę... mam na myśli, czy t-ty chcesz... -nie potrafił sformułować w sensowne zdanie swoich myśli. Oparłem się trochę bardziej na nim.
-Co, mój Sasuke? Nie mogę cię zrozumieć. -wiedziałem, że jest zdenerwowany, ale denerwowanie go jeszcze bardziej bawiło mnie.
-umm... ja-ja... jeśli chcesz... to... -coś chciał powiedzieć, ale ja zdecydowałem się zabawić. Nawet jeżeli to sprawi, że na koniec będę wyglądał jak idiota, to słuchanie jak się jąka jest tego warte.
-Sasuke, och Sasuke. Nie mogę zrozumieć co chcesz mi powiedzieć, czy mógłbyś mówić trochę głośniej?
Znów się zająknął.
-Orochimaru, ja tylko zastanawiam się czy mógłbym... mógłbym...
Wystarczająco dużo zabawy, chciałem wiedzieć co on ode mnie chce, a nie należę do osób, które cierpliwie czekają na odpowiedź. Wstałem i podszedłem do drzwi, liczyłem w myślach: jeden... dwa... trzy... Podbiegł do mnie i objął mnie w pasie. Uśmiechnąłem się do siebie, wiedziałem, że to zadziała.
-Co, mój Sasuke, już wiesz co chciałeś powiedzieć? -drażniłem go.
-Tak. -odpowiedział z taką pewnością siebie jakiej się nie spodziewałem. Pogładził mnie po bokach, jakoś tak inaczej niż troskliwie. Myślę, że drażnienie go to coś co czyni go odważniejszym. To jest to co zawsze dzieje się na polu treningowym, wreszcie wiem co sprawia, że zaczyna działać.
Powstrzymałem się od śmiechu, nie było potrzeby by go denerwować. Posłałem mu wiedzące spojrzenie i odwróciłem się twarzą do niego. Mimo, że sporo urósł ciągle jest prawie o głowę niższy ode mnie. Pochyliłem się, aby móc patrzeć mu prosto w oczy.
-Tak, co? -wyszeptałem.
Rzucił się na mnie, ale nie na moje usta jak się spodziewałem, ale na moją szyję. Pozwoliłem sobie opaść na podłogę, siadłem leniwie ze skrzyżowanymi nogami. Sasuke zaczął przygryzać i przyszczypywać skórę na mojej szyi. Był w niewygodnej pozycji. Żeby było mu wygodniej złapałem go, zaprotestował gwałtownie, ale nie przejąłem się tym tylko posadziłem go sobie na kolanach. Rozbiłem tak wiele razy wcześniej, ale tym razem powód był nieco inny.
Jego gwałtowny protest zaskoczył mnie trochę, kiedy on się zrobił taki agresywny? Powrócił do mojej szyi. Kiedy był zajęty całowaniem, przesunąłem rękami po jego ramionach wsuwając dłonie pod ubranie i na jego tors. Lubiłem kiedy mnie pieścił, ale znacznie bardziej wolałem kiedy to on jęczał pod moim dotykiem. Nie jestem tak uległy jak on. Pochyliłem głowę uciekając z zasięgu jego ust, wysunąłem język i delikatnie powiodłem nim wokół jego sutka. Jęknął cicho, za cicho, chciałem z niego wydobyć coś głośniejszego.
Kiedy ssałem i lizałem jego sutki pozwoliłem swojej wolnej ręce przesuwać się w dół jego ciała. Delikatnie wsunąłem mu rękę pod bieliznę. Wydawał się tak zajęty, że nic nie zauważył. Dopiero kiedy złapałem jego męskość w dłoń i lekko ścisnąłem, wydał z siebie zduszony okrzyk:
-Orochimaru!
Zrobiłem to jeszcze raz zmuszając go do głośnego jęku, ale zaraz potem cofnąłem rękę. Nie chciałem jeszcze iść z nim aż tak daleko. Na to będzie jeszcze czas.
Miał ciągle otwarte usta kiedy przesunąłem się w górę, miałem zamiar go pocałować, ale zmieniłem zdanie. Wsunąłem mu język za lewe ucho i zacząłem pieścić delikatną skórę w tym miejscu. Mocno reagował na każdy dotyk mojego języka. Nie wiem czemu. Może dlatego, że zaniedbywano go jako dziecko? Może dlatego, że nikt nie zwracał na niego uwagi, nie pieścił go? Nie miałem na myśli, akurat takiego rodzaju dotyku, ale on po prostu chciał być przytulany, potrzebował bliskości.
Wziąłem jego ucho do ust i zacząłem je delikatnie ssać. W tym czasie jego ręce gładziły moje włosy, szyję. Zmuszałem go do jęku. Przycisnąłem dłoń do jego nagrzanej klatki piersiowej. Oddychał ciężko.
-Jeszcze... -poprosił mnie drżącym głosem.
Przystałem na jego prośbę. Przesunąłem rękę na jego plecy. Zacząłem delikatnie masować jego ciało wzdłuż kręgosłupa. Uniosłem go lekko i przycisnąłem mocno do siebie. Mogłem wyczuć każdą część jego wspaniałego ciała poprzez naszą bliskość. Uchwyciłem jego dolną wargę w usta. Przygryzłem ją lekko, poczułem kilka kropel krwi. Metaliczny smak zmieszał się z jego naturalną słodkością. Tak bardzo chciałem poczuć więcej jego, sprawić, że będzie czuł więcej niż kiedykolwiek.
Głos gdzieś w głębi mojego umysłu przypominał mi, że muszę iść zobaczyć się z Kabuto i porozmawiać z nim o tych wszystkich ważnych sprawach. Myśl o tym wreszcie zmusiła mnie do oderwania się od niego. Sasuke skrzywił się na brak kontaktu.
Złapałem go za ramiona i powstrzymałem go od pocałowania mnie ponownie.
-Muszę zobaczyć się z Kabuto. Weź sobie coś do jedzenia, zobaczymy się później. -obiecałem mu.
Był rozczarowany mogłem to zobaczyć na jego twarzy. Kiedy wstałem wyciągnął do mnie ręce, chciał mnie mieć spowrotem. Oh, tak bardzo chciałem z nim zostać teraz kiedy reagował na każdy mój dotyk. Rozczarowany zaśmiałem się lekko.
-Zobaczymy się później, Sasuke.
Pogładziłem palcem jego dolną wargę. Nie ufałem sobie na tyle by go pocałować, wiedziałem, że nie będę miał na tyle silnej woli, żeby się później od niego oderwać. Puścił mnie.
Kiedy podszedłem do drzwi nie byłem do końca zdecydowany, ale szybko wyrzuciłem te myśli ze swojego umysłu. Miałem naprawdę ważne rzeczy do zrobienia z Kabuto. Kiedy wyszedłem na korytarz oblizałem usta, cięgle mogłem na nich poczuć smak Sasuke, mojego Sasuke. To mnie zaspokaja. Nie chciałem go zostawiać teraz kiedy odpowiadał na wszystko. Z trudem powstrzymałem się od wrócenia i smakowania go za wszystkie czasy. Mojego Sasuke.
-Orochimaru-sama! -głos Kabuto wyrwał mnie z zamyślenia. -Szukałem cię, mam więcej informacji o Mgle.
Westchnąłem, on jest takim dobrym podwładnym, zawsze na posterunku. Ale niestety tym razem ważne informacje przyszły akurat w momencie, w którym mogłem robić coś znacznie przyjemniejszego.
-Bardzo dobrze, Kabuto. Powiedz mi co to tym razem.
Po drodze do mojego gabinetu cały czas myślałem o tym wspaniałym metalicznym smaku na moich ustach i o tym, który czekał tam na mnie.
Zmuszę go do jęczenia w rozkoszy mojego imienia, a nie starszego Uchihy.
CDN-> najpewniej w poniedziałek wieczorem.
I znów Kabuto przeszkodził!:P Damn him!
Cokolwiek robię - z pewnością nie wbrew sobie
Nic więcej nie powiem, więcej się nie dowiesz.

...How blind can you be, don't you see?...
http://saiisuke.deviantart.com/
http://www.lastfm.pl/user/Saiisuke
Ostatnio zmieniony przez Uchiha Saii 12 Sie 2007, o 09:14, w całości zmieniany 1 raz
Kabuto jak zwykle przeszkodził... Ehhh
<Wbija miecz w brzuch Kabuto, przeciąga do góry, rocinając ciało aż do splotu słonecznego, po czym odcina mu ręce, eby się upewnić, ze okularnik nie użyje żadnej techniki uzdrawiającej>

Co to ja miałam...? Aha, już wiem. <Chowa miecz za plecami> Część jest boooooska. Najbardziej powalają mnie myśli orochimaru... Te jego teksty, jaki to Sasuk nie jest słodki i uroczy *.*

Uchiha Saii napisał/-a:

Zmuszę go do jęczenia w rozkoszy mojego imienia, a nie starszego Uchihy.



Uooo, zaborczy się robi ^^ Nieźle, nieźle ^^
czekam z utęsknieniem na next parta O.O
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


phpBB & Przemo © 2003 phpBB Group
SenpuuSociety version by Sev © 2009